"Proponujemy, by zacząć nieagresywną debatę publiczną o miejscu religii w naszym państwie, zwłaszcza w szkołach. Uważamy, że miejsce tego przedmiotu jest w salkach katechetycznych przy kościołach" - powiedział Napieralski podczas konferencji prasowej.

Dodał, że według danych uzyskanych przez Sojusz z MEN blisko pół miliarda złotych państwo wydaje rocznie na pensje dla nauczycieli religii w szkołach, a razem z kosztami utrzymania sal lekcyjnych na ten cel z budżetu państwa wydawanych jest blisko miliard złotych.

"Nie chcemy walczyć z żadnym wyznaniem, nie chcemy walczyć z Kościołem, ale chcemy przestrzegania polskiej konstytucji, która wprowadza jasny i czytelny rozdział państwa od Kościoła" - podkreślił Napieralski.

"Lekcje etyki są fikcją, zaledwie trzy procent szkół prowadzi takie zajęcia"

Przewodniczący SLD mówił, że przez ostatnie lata lekcji religii przybyło, są to już dwie godziny. Według niego lekcje te miałyby być prowadzone na końcu lub początku zajęć szkolnych, aby osoby, które są innego wyznania lub są niewierzące, mogły później przyjść do szkoły lub wcześniej ją opuścić, ale tak się nie dzieje. Dodał, że nie ma też w zamian za religię innego przedmiotu, np. podstaw filozofii, którego mogłyby się uczyć osoby nie uczęszczające na religię.

"Lekcje etyki są fikcją, zaledwie trzy procent szkół prowadzi takie zajęcia" - mówił Napieralski.

Szef SLD podkreślał, że formuła debaty nie jest jeszcze określona; mogłaby się odbyć np. w Sejmie lub w formie okrągłego stołu z przedstawicielami różnych środowisk: kościołów, partii politycznych, naukowców. "Pytanie, czy partie rządzące są gotowe na taką debatę, wierzymy, że tak" - dodał.