Reklama

Grupa "Przyjaciół Spójności" ma charakter nieformalny i skupia kraje zainteresowane utrzymaniem obecnej formy polityki spójności. Polityka spójności ma zapewniać fundusze pomagające w wyrównywaniu poziomu życie w różnych regionach Unii. Komisja Europejska chce ograniczyć te środki koncentrując się na nowych priorytetach. We wtorkowym spotkaniu udział wezmą przedstawiciele 17 z 28 państw członkowskich UE: Czech, Polski, Węgier, Słowacji, Słowenii, Estonii, Litwy, Łotwy, Bułgarii, Cypru, Chorwacji, Grecji, Malty, Portugalii, Hiszpanii, Włoch oraz Rumunii. Obecny ma być także ustępujący komisarz ds. budżetu UE Guenther Oettinger.

Celem szczytu zorganizowanego z inicjatywy premiera Czech Andreja Babisza ma być omówienie zasadniczych kwestii dotyczących budżetu wieloletniego UE na lata 2021-2027. "W tym postulowaną wielkość budżetu, priorytety poszczególnych państw oraz przewidywany harmonogram prac" - wskazał w rozmowie z PAP doradca premiera ds. międzynarodowych Paweł Jabłoński.

Jak dodał efektem szczytu będzie wspólna deklaracja "Przyjaciół Spójności", która ma stanowić podsumowanie uzgodnień ze spotkania. "Należy spodziewać się, że Grupa +Przyjaciół Spójności+ odniesie się do trwających negocjacji budżetowych i wskaże na znaczenie Wspólnej Polityki Rolnej i polityki spójności" - ocenił doradca premiera.

Jabłoński zwrócił uwagę, że unijna polityka spójności i Wspólna Polityka Rolna to sprawdzone instrumenty finansowe o dużej europejskiej wartości dodanej, wyrównujące poziom życia na całym kontynencie. "Sprawiające, że obywatele Unii Europejskiej dostrzegają Unię w swoim codziennym życiu i są zwolennikami integracji" - podkreślił.

"Polska postuluje utrzymanie środków na spójność i rolnictwo na poziomie porównywalnym do obecnego. Kluczowe jest zapewnienie obiektywnej metody alokacji w polityce spójności oraz pełne wyrównanie dopłat bezpośrednich na jeden hektar w polityce rolnej" - wskazał Jabłoński.

Jak dodał Polska sprzeciwia się zaproponowanej przez Komisję Europejską metodzie cappingu alokacji, czyli wyliczania limitu wysokości środków, jakie może otrzymać pojedynczy kraj członkowski w ramach polityki spójności, która jego zdaniem nie ma uzasadnienia ekonomicznego ani politycznego. "Strona dochodowa budżetu UE wymaga uproszczeń. Deklarujemy otwartość wobec zrównoważonych i stabilnych opcji dodatkowych źródeł finansowania, powiązanych z korzyściami z jednolitego rynku. Polska popiera też stałe usunięcie rabatów – wszystkie państwa członkowskie powinny dostarczać dochodów do wspólnego budżetu Unii według tych samych zasad" - wskazał Jabłoński.

Według ubiegłorocznej propozycji KE następny wieloletni budżet ma wynosić 1,114 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich. We wrześniu Niemcy zaproponowały zmniejszenie wydatków o ponad 10 proc. (do poziomu 1 proc. DNB), natomiast sprawująca prezydencję Finlandia przedstawiła w ostatnim czasie kompromis pomiędzy propozycją KE a tą niemiecką.

Polska protestuje przede wszystkim przeciw cieciom w polityce spójności, jakie miałyby dotknąć całą UE, ale nasz kraj szczególnie. Według przedstawionej przez Komisję Europejską propozycji do Polski miałoby trafić na ten cel 23 proc. (19,5 mld euro) mniej niż w obecnej perspektywie. Średnie cięcia w polityce spójności dla całej UE wynoszą 7 proc. i około 5 proc. we Wspólnej Polityce Rolnej.

Na marginesie szczytu "Przyjaciół Spójności" dojdzie też do spotkania szefów rządów krajów Grupy Wyszehradzkiej, którą tworzą Czechy, Słowacja, Polska i Węgry. Głównym tematem rozmów - jak podała strona czeska - poza przyszłymi ramami finansowymi UE, ma być unijna polityka klimatyczna. (PAP)

autor: Rafał Białkowski, Piotr Górecki