Polacy mają prawo do kilkuset miejsc. Zapowiedziane przez prezydenta Donalda Trumpa zniesienie wiz dotyczy tylko wyjazdów krótkoterminowych.
Reklama
Niedawne wdrożenie procedury zniesienia wiz turystycznych dla Polaków nie rozwiązuje problemu marzeń wielu obywateli RP o stałej emigracji do Stanów Zjednoczonych. Jednym ze sposobów otrzymania zielonej karty jest udział w loterii wizowej. Jej najnowsza edycja zaczęła się z początkiem października.
Złożenie aplikacji jest bezpłatne i odbywa się wyłącznie przez internet. Można to zrobić do 5 listopada. Procedury od niedawna wymagają podania numeru paszportu. Informację o tym, czy zostało się wylosowanym, będzie można sprawdzić w maju 2020 r. Z powodu dużej liczby Polaków usiłujących wyjechać na stałe do Stanów Zjednoczonych, Polska od 2007 r. była wykluczona z loterii, ale po sześciu latach wróciła na listę. Co roku wylosowywanych jest kilkuset polskich obywateli.
Wylosowanie w owej loterii nie oznacza automatycznego otrzymania karty stałego pobytu, ale dopiero rozpoczęcie procesu, który może, ale nie musi, zakończyć się jej wydaniem. Warunkiem jest dostarczenie na czas wielu niezbędnych dokumentów dotyczących choćby wykształcenia, a także spełnienie innych warunków, głównie dotyczących ekonomicznej niezależności, bo w epoce Donalda Trumpa zaostrzyła się polityka migracyjna, nie tylko wobec przybyszów zza południowej granicy USA.
Ubiegający się o zieloną kartę w ramach loterii wizowej musi przedstawić dowody na posiadanie wystarczających środków finansowych potrzebnych do utrzymania siebie i rodziny na terenie USA do czasu, kiedy będzie mógł podjąć legalną pracę. Numer federalnego programu ubezpieczeń społecznych Social Security, uprawniający do zgodnego z prawem zatrudnienia, dostaje się po około miesiącu po przeprowadzce do Stanów. Ale jeżeli się udowodni, że ma się konkretną ofertę pracy lub że rodzina albo przyjaciele są w stanie udzielić wsparcia w początkowym okresie pobytu, można ten przepis pominąć.
Loterie wizowe organizowane są co roku od 29 lat. Wprowadzano je z myślą o tym, by zwiększyć różnorodność etniczną w USA. Pula zielonych kart rozdawanych za każdym razem wynosi 50–55 tys. W 2010 r. 90 proc. wylosowanych pochodziło z kontynentów innych niż Europa. Bieżąca loteria jest organizowana, mimo że prezydent Trump kilkakrotnie mówił o konieczności zakończenia tego programu.
W ramach loterii funkcjonuje algorytm, który z automatu przyznaje więcej miejsc społecznościom uznawanym za niedoreprezentowane. Dzięki temu np. Uzbekistan otrzymuje każdego roku ponad 4 tys. miejsc, a Polska ledwie kilkaset, bo Polonia jest w USA liczna.
Posiadanie zielonej karty bez względu na to, czy pochodzi ona z losowania, czy ze stopniowej naturalizacji ze statusu nielegalnego do legalnego imigranta, nakłada na jej właściciela pewne obowiązki.
Przede wszystkim nie jest to wiza turystyczna, a więc nie można przylatywać do Stanów Zjednoczonych tylko wtedy, gdy ma się na to czas i ochotę. Trzeba się faktycznie osiedlić w Ameryce. Trudno oszacować, ilu Polaków mających zieloną kartę pojawia się w USA tylko raz w roku, by nie stracić dokumentu. Amerykańskie władze nie prowadzą dokładnych statystyk. Natomiast podróżowanie tylko po to, by podtrzymać ważność dokumentu, może się skończyć na lotnisku w Stanach nie tylko jego zabraniem, lecz także zawróceniem do Polski jeszcze tym samym samolotem, a w radykalnych przypadkach aresztowaniem i osadzeniem w ośrodku imigracyjnym.