Radni miejscy PiS z Łodzi zwrócili się w poniedziałek do Państwowej Komisji Wyborczej o kontrolę finansowania kampanii wyborczej Hanny Zdanowskiej (PO). W ich ocenie ubiegająca się o reelekcję prezydent Łodzi wykorzystuje w swojej kampanii środki publiczne.
Reklama

Jak tłumaczyli na poniedziałkowej konferencji prasowej radni PiS, chodzi o płatne ogłoszenia zamieszczone w miniony piątek na ostatnich stronach łódzkich gazet: "Dziennika Łódzkiego" i "Expressu Ilustrowanego". Sekretarz miasta informowała w nich w formie komunikatu, że "urzędująca prezydent miasta Łodzi Hanna Zdanowska, teraz i w przyszłości może sprawować urząd prezydenta miasta Łodzi". Poniżej zamieszczono potwierdzającą to opinię prof. prawa konstytucyjnego Mariusza Jabłońskiego.

Zdaniem radnych to nielegalna kampania wyborcza, polegająca na finansowaniu materiałów wyborczych ze środków publicznych. Wskazali, że ogłoszenia nie zawierały informacji o sfinansowaniu ich przez Komitet Wyborczy Wyborców Hanny Zdanowskiej, lecz - ich zdaniem - zostały opłacone z budżetu Urzędu Miasta Łodzi (UMŁ).

"Tak nie powinny wyglądać komunikaty sekretarz miasta. Nie ma on formy urzędowego pisma, a część jego treści jest wyróżniona pogrubionym drukiem lub innym kolorem. To jest to zwyczajna reklama lub materiał wyborczy" - ocenił radny PiS Kamil Jeziorski.

Reklama

Według radnego Bartłomieja Dyba-Bojarskiego jest to materiał wyborczy, który powinien zostać opłacony ze środków komitetu wyborczego, a nie z budżetu miasta. W tej sprawie radni PiS wysłali w poniedziałek zawiadomienie do PKW o nielegalnym finansowaniu kampanii wyborczej Hanny Zdanowskiej. W piśmie zwrócili się do komisji o objęcie kontrolą finansowania kampanii kandydatki na prezydent Łodzi. Podobny wniosek dot. kontroli zasadności wydatkowania środków publicznych z budżetu miasta skierowali do Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO).

„Przedziwne jest to, że prywatna opinia prawna jednego z profesorów jest cytowana w urzędowym komunikacie. Takie ogłoszenia powinny być finansowane z KWW Hanny Zdanowskiej, ponieważ jest to ewidentnie reklama. Naszym zdaniem pieniądze publiczne zostały użyte do kampanii wyborczej, a do tego mamy do czynienia z finansowaniem jej ze środków pochodzących spoza komitetu. Niech oceni to PKW" – podkreślił Dyba-Bojarski.

Z tymi zarzutami nie zgadza się sekretarz miasta Barbara Mrozowska-Nieradko. Przyznała, że ogłoszenie zostało sfinansowane ze środków UMŁ. Jak, jednak tłumaczyła, komunikat był informacją skierowaną do mieszkańców Łodzi w związku z ich zaniepokojeniem, czy prezydent Zdanowska po prawomocnym skazaniu na karę grzywny może i będzie mogła pełnić swój urząd.

"Oddzielenie polityki informacyjnej urzędu od kampanii w sytuacji, w której kandyduje prezydent miasta jest niezmiernie trudne. Uczyniłam to z intencją poinformowania mieszkańców o rzeczywistym stanie rzeczy. Jako pracownik UMŁ, czułam się odpowiedzialna, by powiedzieć łodzianom, jaki jest stan prawny w tej sprawie" – oświadczyła Mrozowska-Nieradko.

Według dyrektora Biura Prawnego UMŁ Marcina Górskiego zamieszczone w gazetach komunikaty nie są materiałami wyborczymi. Jak mówił, agitacja wyborcza polega na nakłanianiu do głosowania na określonego kandydata, a treść ogłoszenia dot. sytuacji obecnie urzędującego prezydenta.

Pod koniec września w sądzie II instancji Zdanowska została uznana winną poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania kredytu przez jej partnera, za co skazano ją na 20 tys. zł grzywny. Orzeczenie jest prawomocne.