Jego komedie nie tylko śmieszą, lecz także więcej mówią o PRL niż dzieła kina moralnego niepokoju. Wydany na DVD serial "Alternatywy 4" sprzedaje się lepiej niż hity światowego kina.
Właśnie minęło ćwierć wieku od premiery „Misia", po której pocięty przez cenzurę film na dwa lata powędrował na półki. Przetrwał nie tylko przymusowe leżakowanie, lecz także ustrój, który prześmiewał. Dziś cytaty z kultowego „Misia" („Łubu-dubu, łubu-dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu...”, czy „Narodziła się nowa, świecka tradycja”) i innych filmów Barei na stałe weszły do języka potocznego. Wciąż budzą emocje i są przedmiotem dyskusji. Na blogach i forach internetowych fani jego twórczości roztrząsają tak subtelne kwestie jak treść podpisu pod tatuażem na torsie jednego z bohaterów.
Nic więc dziwnego, że na Barei można również dzisiaj zarobić
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.