Sąd administracyjny oddalił skargę rosyjskiego dziennikarza Leonida Swiridowa na decyzję Urzędu do Spraw Cudzoziemców o cofnięciu mu zezwolenia na pobyt w Polsce. Sąd ocenił, iż niejawne materiały w sprawie wskazywały na zagrożenie bezpieczeństwa państwa.
Reklama

Procedura w sprawie cofnięcia Swiridowowi - korespondentowi Międzynarodowej Agencji Informacyjnej "Rossija Siegodnia" - zgody na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej w RP toczyła się od października 2014 r. Według medialnych doniesień, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - która od początku nie komentowała sprawy - chciała wydalenia Rosjanina z Polski, bo podejrzewała go o działalność szpiegowską. Swiridow zapewniał, że nie ma związku z rosyjskimi służbami specjalnymi, a w Polsce wykonywał zawód dziennikarza.

W kwietniu 2015 r. wojewoda mazowiecki przychylił się do wniosku ABW o cofnięcie Rosjaninowi zezwolenia na pobyt. Uzasadnienie i materiały w tej sprawie były tajne. Od tej decyzji rosyjski dziennikarz odwołał się do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, który w październiku decyzję wojewody podtrzymał. Rosjanin zaskarżył decyzję UdSC do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i opuścił Polskę 18 grudnia 2015 r.

Jak wskazała w uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Małaszewska-Litwiniec organy administracji rozpatrujące wniosek o cofnięcie zgody na pobyt "nie podeszły do sprawy bezkrytycznie", m.in. wystąpiły do ABW o uzupełnienie tajnych materiałów. - Zdaniem sądu wskazują one w sposób logiczny, że bezpieczeństwo państwa rzeczywiście było zagrożone - dodała.

Wcześniej - w czerwcu 2016 r. - WSA zawiesił to postępowanie w związku z trzema innymi sprawami toczącymi się przed sądami administracyjnymi, w których Swiridow domagał się odtajnienia dokumentów ABW w jego sprawie. We wszystkich tych sprawach Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że odmowa udzielenia skarżącemu dostępu do tych dokumentów była zasadna, zaś klauzule tajności nałożone na te materiały "nie były zawyżone". Po tamtych wyrokach NSA możliwe stało się wznowienie sprawy skargi na cofnięcie zgody na pobyt w Polsce.

Pełnomocnik Swiridowa, mec. Jarosław Chełstowski mówił przed WSA, iż w tej sprawie "organy administracyjne schowały się za klauzulami tajności", a dziennikarzowi nie są znane żadne powody decyzji UdSC, gdyż kwestia podejrzewania go przez służby o szpiegostwo była podnoszona wyłącznie w mediach.

Mec. Chełstowski powiedział po wyroku, że zwróci się o pisemne uzasadnienie orzeczenia, zaś decyzja o ewentualnej skardze w tej sprawie do NSA będzie należała do jego klienta.

Swiridow w piśmie przesłanym do WSA ocenił, że "poczytuje zastosowane wobec niego środki jako represję polityczną".

MSZ Rosji w listopadzie 2015 r. oświadczało, że decyzja UdSC o cofnięciu Swiridowowi zezwolenia na pobyt jest "faktem oburzającym". W grudniu 2015 r. korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie Wacław Radziwinowicz został powiadomiony przez MSZ Rosji, że ma oddać akredytację i w ciągu 30 dni opuścić kraj. Przekazano mu też, że ta decyzja wiąże się z wydaleniem z Polski Swiridowa. Polski MSZ ocenił tę decyzję władz rosyjskich jako bezpodstawną i mającą charakter odwetowy.