Wiele miesięcy bez pracy, długi i brak możliwości zarobku. 150 przedsiębiorców z branży fitness złożyło pozew zbiorowy za lockdown. Jakie dalsze kroki planują przedsiębiorcy?

Gościem podcastu jest Tomasz Napiórkowski (Polska Federacja Fitness), który w rozmowie z Agnieszką Gorczycą (Infor.pl) podkreśla, że oprócz pozwu nie można pomijać też represji dotykających przedsiębiorców, którzy zdecydowali się otworzyć klub. Zapraszamy do wysłuchania podcastu!

Jaka jest aktualna sytuacja branży fitness?

Nie możemy zapominać, że dla branży fitness wakacje, niezależnie od tego czy mamy lockdown czy go nie mamy, czy mamy pandemię czy nie, to jest naturalny lockdown. Na pewno to jest okres, w którym nie możemy liczyć na odbudowanie strat. Można powiedzieć, że przy otwarciu nas na wakacje, nasze problemy związane z zamknięciem może się skończyły, ale rozpoczęły się kolejne, np. z pełnymi kosztami, które posiadamy, a przychody rosną bardzo, bardzo powoli w tym okresie – mówi Tomasz Napiórkowski.

Jakie są oczekiwania branży fitness, zawarte w pozwie zbiorowym?

W pierwszym etapie pozwu, który złożyliśmy, zależy nam na decyzji sądu, która wykaże nielegalność lockdownu samego w sobie. Dopiero posiadając ten wyrok, rozpoczynamy drugi etap, czyli indywidualne składanie wniosków o odszkodowanie wg indywidualnych wyliczeń każdego przedsiębiorcy. Uważamy, że każda z poszkodowanych branż powinna uruchomić taki proces u siebie – wyjaśnia Napiórkowski.

Dlaczego kluby fitness nie funkcjonowały, skoro branża uważała zamknięcie za bezprawne?

Nie możemy też pomijać wszystkich represji, które były w trakcie tego lockdownu, czyli: nękania ze strony służb sanepidowskich i policji. Dochodziło do sytuacji, jak w jednym klubie w Kielcach, gdzie dosłownie kobiety z bieżni były ściągane przez policję. Do takich sytuacji dość nie powinno i tu prowadzone są osobne postępowania. Kilkunastu funkcjonariuszy jest zawieszonych poprzez uruchomienie wobec nich postępowania wyjaśniającego i założenie im sprawy o przekroczenie uprawnień.

Nie można o tym zapominać. Przecież wiele przedsiębiorstw było otwartych i działało w jakichś fragmentarycznych wyłączeniach, w których to było możliwe, ale generowało to może 15-20% ruchu. Natomiast jak prowadzić biznes, kiedy rekordzista miał w 4 dni 140 kontroli: policji i sanepidu, włącznie w wojskiem? – pyta Napiórkowski.

Czy Klienci wrócili do klubów fitness?

Branża fitness cofnęła się o parę lat i musimy teraz odbudowywać to od początku. Na pewno nie było pomocnym też to, że rząd wskazywał nas jako ewentualne źródło zakażeń bez żadnych podstaw medycznych czy empirycznych. Tutaj też ogrom pracy z naszej strony polega teraz na odbudowaniu zaufania naszych odbiorców, że kluby fitness są nie tylko bezpieczne, ale też niezbędne w walce z pandemią. Nasz sektor zajmuje się promocją zdrowia – podsumowuje Napiórkowski.

Tomasz Napiórkowski – przedsiębiorca, przedstawiciel Polskiej Federacji Fitness, od 10 lat związany z branżą fitness. Instruktor pływania, narciarstwa, kulturystyki, TRX, kettlebells. Jego specjalnością są liczby oraz dokładne analizy dot. poszczególnych zmiennych w klubie, które mają bezpośrednio wpływ na finalny wynik finansowy klubu fitness.