Gościem Szymona Glonka w podcaście "DGPtalk: Obiektywnie o biznesie" jest dr Sławomir Dudek, Instytut Finansów Publicznych.

Inflacja zaskoczyła rynek

Wszyscy czekali na te wyniki. Prognozy były raczej powyżej 3 proc. W lutym nastąpiła zmiana wag koszyka inflacyjnego, przez to jest trudno policzyć przez rynek, GUS tylko wie, w którym kierunku te wagi pójdą. Zostały zrewidowane dane za styczeń i obniżona inflacja. Ceny żywności spadły miesiąc do miesiąca. Te wszystkie zaskoczenia spowodowały, że ten odczyt jest mniejszy niż 3 proc. Dodam do tego, że trzeba spojrzeć też na prognozę Narodowego Banku Polskiego, to jest ważne dla stóp procentowych polityki pieniężnej. W przypadku NBP dokładnej cyfry nie znamy, ale prezes Glapiński w czasie konferencji mówił, że oni szacują, że w lutym jest poniżej 3 proc i można to wyczytać z wykresu. Czyli z perspektywy polityki pieniężnej Narodowego Banku. Przypuszczam, że zaskoczenie jest mniejsze, rynek jest bardziej zaskoczony – mówi Sławomir Dudek.

Mrożenie inflacji

W Polsce inflacja jest nieporównywalna do inflacji w innych krajach. A dlaczego? Bo w zasadzie we wszystkich krajach w Europie nie ma już instrumentów mrożenia, czasowego obniżenia stawek. One występują w Polsce i są dosyć istotne. Czyli mamy gospodarkę, pacjenta, który ma gorączkę inflacyjną, wsadziliśmy go do wanny z lodem, tak się też robi niekiedy, żeby trochę załagodzić odczyty i mierzymy temperaturę. Dlatego ona nie jest do końca miarodajna, trzeba zobaczyć, jaka będzie temperatura, jak wyjmiemy pacjenta, gospodarkę z tego mrożenia – kontynuuje ekspert.

Czy jesteśmy w celu inflacyjnym?

Nie jesteśmy w celu. Zresztą zmieniła się w ogóle percepcja prezesa Glapińskiego. Proszę zobaczyć, że prezes Glapiński zaczął pokazywać dwa wykresy. Jeden wykres, ta zielona linia. Jeżeli będziemy mrozić, wiecznie trzymać pacjenta w wannie z wodą, zamiast leczyć go z gorączki inflacyjnej, to będziemy zaniżać troszeczkę odczyt. Zaczął pokazywać też drugą linię, co będzie, jeżeli rząd, a musi to wprowadzać, po pierwsze wycofa się z czasowego obniżenia VAT-u, po drugie, jeżeli będzie odmrażał ceny energii, bo żadnego państwa na świecie, nawet bogatego, i widać to w Europie, nie stać na jakieś permanentne mrożenie cen – dodaje Dudek.

Podniesienie stawki VAT na żywność powoduje ubóstwo?

Niestety to jest cynizm i hipokryzja i to muszę mówić wprost. Nawet przyniosłem coś takiego, żeby powiedzieć, że jest. To jest projekt ustawy budżetowej, nie musi być czytelny, można to sprawdzić, jest na stronach poprzedniego Sejmu. Tu jest podpis premiera Morawieckiego. Tu jest projekt ustawy budżetowej na 2024. I w tej ustawie, która została wniesiona jeszcze przed wyborami, pod koniec września, założono bardzo duży wzrost VAT-u. Ekonomiści wszyscy wiedzieli, dlaczego jest ten duży wzrost VAT-u. No i oczywiście to było dlatego, że rząd premiera Morawieckiego założył, że od 1 stycznia VAT na żywność wraca do 5 proc. – tłumaczy ekonomista.