Dane Europejskiego Centrum Kształcenia Zawodowego wskazują, że polscy absolwenci szkół zawodowych mają o 30 proc. większe szanse na znalezienie zatrudnienia niż w przypadku braku jakichkolwiek kwalifikacji. W Niemczech to już 35 proc. Żeby jednak kształcenie zawodowe przynosiło jeszcze lepsze rezultaty, musi połączyć siły z biznesem.
Z punktu widzenia przedsiębiorcy najbardziej wartościowym pracownikiem jest taki, w którego nie trzeba, przynajmniej na początku, nadmiernie inwestować. Żaden właściciel firmy nie zdecyduje się na inwestycję bez perspektywy pewnego zwrotu. Dlatego szkolnictwo zawodowe musi mieć systemowe wsparcie. Szkoła i szerzej państwo mają obowiązek zadbać o jakość kształcenia i przygotowanie młodych ludzi do wejścia na rynek pracy. Tymczasem w Polsce od wielu lat szkolnictwo zawodowe kuleje. To efekt historycznych zaszłości: presji posiadania wyższego wykształcenia, a także możliwości, które pojawiły się przed pokoleniem dorastającym w latach 90. za sprawą wyrastających jak grzyby po deszczu uczelni, oferujących szybkiego „magistra”. Na szczęście powoli się to zmienia, dla młodego człowieka prestiżem nie jest dzisiaj akademickie wykształcenie, lecz posiadanie dobrze płatnej pracy, która odpowiada jego kompetencjom i umiejętnościom. W niepamięć odchodzi stereotypowy wizerunek nieuka „po zawodówce” i dobrze, bo przemysł pilnie potrzebuje ludzi.