Sześć tez, które bezapelacyjnie obaliła ostatnia kampania wyborcza

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak30.06.2020, 07:15; Aktualizacja: 30.06.2020, 07:28
Tegoroczny exit poll dość dobrze odzwierciedlił wynik, który podała PKW w oparciu o dane z niemal 100 proc. obwodów. Patrząc na ostatnie elekcje, pierwsze prognozy po ubiegłorocznych wyborach do Sejmu właściwie oszacowały ostateczny wynik

Tegoroczny exit poll dość dobrze odzwierciedlił wynik, który podała PKW w oparciu o dane z niemal 100 proc. obwodów. Patrząc na ostatnie elekcje, pierwsze prognozy po ubiegłorocznych wyborach do Sejmu właściwie oszacowały ostateczny wynikźródło: ShutterStock

Wybory w maju mogły się odbyć, sondaże nie kłamią, frekwencja była wysoka, a sprawy światopoglądowe dalej są ważne – to kilka nauk, które płyną z tej walki o prezydenturę.

Choć jeszcze w kwietniu mało kto wyobrażał sobie możliwość przeprowadzenia głosowania 10 maja, dzisiejsza perspektywa jest nieco inna. Już na początku czerwca Łukasz Schreiber z kancelarii premiera w wywiadzie dla DGP przyznał, że 10 maja trzeba było zorganizować tradycyjne wybory. – Ale widzimy to dopiero dziś, na podstawie aktualnej wiedzy. Myśmy od początku robili wszystko, by wybory mogły się odbyć w konstytucyjnym terminie – mówił minister.

W pierwszej połowie czerwca dzienne statystyki zakażeń koronawirusem były nawet gorsze niż w maju. Wygląda na to, że standardowe zabezpieczenie lokali wyborczych (środki ochrony dla członków komisji, wymóg maseczek, płyny do dezynfekcji, wietrzenie pomieszczeń) przygniatająca większość wyborców uznała za wystarczające, by przyjść i zagłosować w lokalu wyborczym. Ale znów – dziś nasza wiedza o koronawirusie jest inna niż dwa, trzy miesiące temu, gdy w grę wchodził jeszcze strach przed nieznanym. Ten strach spowodował zresztą, że PiS zapędziło się w ślepą uliczkę. Gdy w kwietniu forsowano ustawę o głosowaniu korespondencyjnym, jednocześnie wyłączono inne bezpieczniki, przede wszystkim pozbawiono Państwową Komisję Wyborczą kompetencji, co skomplikowało przygotowania do wyborów na gruncie legislacyjnym.

– Wybory w maju mogły się odbyć, choć nie jako korespondencyjne. Wówczas kontrkandydatem Andrzeja Dudy byłby Szymon Hołownia, chyba że prezydent wygrałby w I turze – ocenia Marcin Duma z IBRiS. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że realnym wyjściem było zorganizowanie wyborów 10 maja zgodnie z zasadami, według których głosowaliśmy w minioną niedzielę. – Wizyta w lokalu wyborczym była znacznie bardziej zabezpieczona niż wizyta w sklepie czy innym budynku użyteczności publicznej – ocenił wczoraj wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie