Prezydent Duda tłumaczył w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla tygodnika "Wprost", że listy poparcia do KRS nie są ujawniane, bo "ci, którzy popierają zmiany w sądownictwie, mają przeciwko sobie bardzo wpływowe osoby". Spytany o to, czy dla statusu sędziów będzie miało znaczenie, gdyby okazało się, że z listami poparcia kandydatów do nowej KRS "jest coś nie tak", prezydent odparł: "Nie będzie to miało znaczenia, ponieważ otrzymali oni nominację sędziowską od prezydenta Rzeczypospolitej. Kropka".

"Z ust prawnika to brzmi wręcz absurdalnie, bo to by oznaczało, że pan prezydent Andrzej Duda powołałby na stanowisko - tak jak to bywało kiedyś - osobę beż żadnych kwalifikacji, to jego powołanie miałoby legitymizować wszystko. Absolutnie nie zgadzam się z prezydentem RP, że nominacja prezydencka konwaliduje ewentualne wady wskazania przez KRS" - powiedział Budka na konferencji prasowej w Brukseli.

Jak zaznaczył, istnieją bardzo poważne wątpliwości, czy sędziowie do KRS zostali zgłoszeni w prawidłowej procedurze oraz czy skład KRS "w części sędziowskiej" jest zgodny z polską konstytucją. "W mojej ocenie, ale wynika to również z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, źle obsadzony, niezgodnie z konstytucją skład KRS może implikować wadliwość wyboru sędziego" - przekonywał lider Platformy.

Dodał, że prezydent jest tylko częścią porządku prawnego i nie ma mocy konwalidowania - uchylania nieważności czynności prawnej - wszystkiego, co robi KRS. "Dziwię się, że taka wypowiedź pada. Mam nadzieję, że ta władza wreszcie wykona wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego i opublikuje listy poparcia do KRS. Jeśli tego nie zrobi, to nadal będzie łamała polskie prawo" - oświadczył Budka.

Jak zaznaczył, do uchwały Sądu Najwyższego powinna dostosować się Izba Dyscyplinarna powołana przez nową KRS, bo "w rozumieniu prawa europejskiego nie spełnia ona zasadniczych elementów niezależności i nie może być uznawana za sąd". "Wcześniej czy później każdy sędzia, który zostanie przez Izbę Dyscyplinarną w sposób niesprawiedliwy potraktowany, niezgodnie z prawem, będzie mógł liczyć na ponowne rozpatrzenie jego sprawy" - ocenił przewodniczący PO.

Wybór 15 sędziów członków KRS na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm miał miejsce w marcu 2018 r. zgodnie z nowelizacją ustawy o KRS, która weszła w życie w połowie stycznia 2018 r.; wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Podmiotami uprawnionymi do zgłoszenia propozycji kandydatów do KRS były grupy 25 sędziów oraz grupy co najmniej dwóch tysięcy obywateli.

W sprawie jawności list poparcia KRS w czerwcu ub.r. wyrok wydał Naczelny Sąd Administracyjny. NSA orzekł wtedy, że kancelaria Sejmu powinna udostępnić wykazy nazwisk osób popierających kandydatów do KRS. Listy te nie zostały jednak ujawnione w związku z postanowieniem prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) z 30 lipca ub.r., który zobowiązał kancelarię Sejmu do powstrzymania się od upublicznienia tych wykazów. W postanowieniu tym wskazano, że ma ono charakter tymczasowy i zakazuje udostępniania danych do czasu wydania przez prezesa UODO decyzji kończącej postępowanie w sprawie.