Prawo przegrało z życiem. Śmierć grotołazów obnażyła paradoksy przepisów dotyczących ratownictwa w Polsce

autor: Jakub Pawłowski, Joanna Śliwińska13.09.2019, 08:51; Aktualizacja: 13.09.2019, 18:55
Śmierć grotołazów w zalanej jaskini w Tatrach obnażyła paradoksy przepisów dotyczących ratownictwa w Polsce.

Śmierć grotołazów w zalanej jaskini w Tatrach obnażyła paradoksy przepisów dotyczących ratownictwa w Polsce.źródło: PAP
autor zdjęcia: Grzegorz Momot

Śmierć grotołazów w zalanej jaskini w Tatrach obnażyła paradoksy przepisów dotyczących ratownictwa w Polsce.

W t e wakacje tatrzańskie szczyty przysłoniły tragedie: od uderzenia pioruna na Giewoncie zginęły cztery osoby, a dwóch wrocławskich grotołazów ugrzęzło w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Dziś, gdy tragiczny finał drugiej historii jest już znany, przez środowisko speleologów przetacza się dyskusja, czy najgorszy scenariusz musiał się ziścić.

Do akcji ratowniczej prowadzonej przez TOPR chciała włączyć się grupa podległa Polskiemu Związkowi Alpinizmu (PZA) , która – zgodnie z polskim prawem – może nieść ratunek wszędzie na świecie, tylko nie w kraju. Pomóc chciała też ekipa z Francji – ale nie została dopuszczona.

Pęd do głębin

15 sierpnia sześcioosobowa grupa speleologów z Wrocławia wyruszyła do Wielkiej Śnieżnej. W Tatrach tylko niewielka część jaskiń udostępniona jest zwiedzającym. Do większości, które pozostają zamknięte, wejść mogą jedynie ci, którzy mają Kartę Taternika Jaskiniowego, licencję Tatrzańskiego Parku Narodowego, ewentualnie osoby w trakcie kursu jaskiniowego. Podczas zwykłego wejścia trzeba trzymać się ustalonych i ubezpieczonych przejść. Inaczej jest w przypadku wypadów eksploracyjnych – takich jak wyprawa grotołazów z Wrocławia.

Magazyn DGP 13 września 2019

Magazyn DGP 13 września 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót dwie doby później. Dwóch mężczyzn zostało odciętych od czwórki towarzyszy, bo drogę wyjścia zablokowała im zbierająca się woda. Jej odpływ prawdopodobnie zablokowały odłamki skalne, poruszone przez przeciskających się wąskimi korytarzami grotołazów. Uwięzieni eksplorowali trudno dostępne partie jaskini, co okazało się później przeszkodą dla ratowników, którym nie udało się szybko dotrzeć z pomocą.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Dd(2019-09-13 12:08) Zgłoś naruszenie 32

    Obowiązkowe ubezpieczenie płatne i po sprawie

    Odpowiedz
  • nina(2019-09-13 12:00) Zgłoś naruszenie 40

    nie przesadzajmy nikt nie jest w stanie przewidzieć wzrostu poziomu wody w jaskini to tak samo gdy nurkujemy głęboko a na powierzchni rozszaleje się sztorm

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie