statystyki

Dlaczego polscy artyści nie są masowo kupowani za granicą? [WYWIAD]

01.02.2019, 07:40; Aktualizacja: 01.02.2019, 08:43
Rafał Kamecki fot. Darek Golik

Rafał Kamecki fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

Polacy nigdy nie interesowali się sztuką, a szlachta zawieszała gobeliny na ścianach z powodów izolacyjnych, nie dekoracyjnych. W domach zbierano rzemiosło: szable, broń, kielichy, a nie sztukę. Nie byliśmy narodem zafascynowanym malarstwem i nie mamy tych tradycji - mówi Rafał Kamecki w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Kto jest dziś najdroższym polskim malarzem?

Z żyjących Piotr Uklański i inni artyści z pokolenia debiutującego po 1989 r. i działający za granicą.

W Polsce rok temu jego obraz poszedł za 290 tys. zł.

Jak na jego dzieło to okazyjna cena.

W marcu inne płótno idzie na aukcję. Może być droższe.

Jeśli Uklański trafił pod skrzydła nowojorskiej galerii Gagosiana, to ceny zaczynają się tam od 50 tys. dol., czyli w miejscu, w którym w Polsce zwykle się kończą. Za słynnych „Nazistów” pięć lat temu zapłacono 570 tys. funtów.

A inni artyści?

Wciąż wysoko jest Wilhelm Sasnal, choć czasy jego rekordów cenowych już minęły.

Teraz drożej sprzedaje się jego kolega z Grupy Ładnie, Marcin Maciejowski.

W Londynie w Sotheby’s jego obraz sprzedano za prawie 0,5 mln zł. W Polsce regularnie uzyskuje powyżej 100 tys. zł. Z artystów starszych cenami konkuruje z nimi Leon Tarasewicz. Co prawda jego mniejsze prace można kupić nawet za 30 tys., ale te większe i najciekawsze sprzedają się za ponad 200.

Bo to piękne, kolorowe, dekoracyjne malarstwo.

I stąd ta popularność.

Jeden z najlepszych współczesnych malarzy Jarosław Modzelewski jest tańszy, raczej poniżej 100 tys. zł. Bo nie sprzedaje za granicą?

Rynek amerykański czy zachodni to wciąż zupełnie inne ceny. Najlepszych prowadzą renomowane galerie, a tam nie ma tanich rzeczy. Cóż, uczestnictwo w obiegu światowym daje światowe pieniądze.

Magazyn DGP 1.02.19

Magazyn DGP 1.02.19

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dlaczego polscy artyści nie są masowo kupowani za granicą?

Wciąż odczuwamy efekty wieloletniego zamknięcia polskiej sztuki, ale w ciągu kilku najbliższych lat, może dekady, to się zmieni. Przyjdzie moda na artystów z Europy Wschodniej, zwłaszcza na Polaków, bo świat cały czas poszukuje nowych nazwisk i kierunków. Zachłysnął się już sztuką chińską, rosyjską, przyjdzie czas na nas. Tym bardziej że polska sztuka stoi na naprawdę wysokim poziomie i ma szansę zaistnieć na rynku światowym.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie