Rafał Baczyński Sielaczek z Instytutu Spraw Publicznych uważa, że szkoły poradzą sobie z edukacją większej liczby takich uczniów jeżeli zajdzie potrzeba. Oczekują jednak wsparcia, które obecnie jest za małe, ponieważ nie ma systemowych szkoleń z pracy z dzieckiem cudzoziemskim. Tę lukę obecnie wypełniają organizacje pozarządowe prowadzące doraźnie warsztaty na temat pracy w środowisku wielokulturowym, uczą też jak rozwiązywać problemy wynikające z różnic językowych, kulturowych czy religijnych pomiędzy uczniami. Od 2016 roku w kraju miałoby pojawić się około 7 tysięcy uchodźców do przyjęcia których zobowiązała się Polska. 

Rafał Baczyński Sielaczek zaznacza, że szkoły potrzebują wsparcia systemowego już teraz, bo uczniowie, którzy się wkrótce pojawią - będą potrzebować więcej uwagi i zaangażowania oraz konkretnej wiedzy nauczycieli. Jak podkreśla - z reguły do szkół trafiają dzieci nie znające języka polskiego ani popularnych języków europejskich. Są też odmienności kulturowe utrudniające funkcjonowanie dziecka w grupie. Poważnym wyzwaniem dla nauczycieli są różnice programowe powodujące kłopoty z zakwalifikowaniem dziecka do odpowiedniej klasy. Często są też deficyty edukacyjne, bo zdarza się że dzieci uchodźców mają nawet kilkuletnią przerwę w chodzeniu do szkoły. Zdaniem eksperta, wyzwaniem dla szkół mogą też być praktyczne kwestie takie jak stołówki szkolne oferujące obiady z wieprzowiną, której nie jedzą dzieci muzułmańskie - czy na przykład organizacja lekcji W-F dla dziewczynek, których rodzice nie akceptują takich zajęć w grupach koedukacyjnych. Jak zaznacza ekspert - szkoły rozwiązują te problemy jednak powinny mieć większe wsparcie merytoryczne ze strony kuratoriów i praktyczne od samorządów. W miarę potrzeb szkoły mogą starać się o dodatkowe lekcje polskiego dla dzieci uchodźców, oraz pomoc nauczycieli wspierających - ale w praktyce samorządy zobowiązane do finansowania takich usług nie mają wystarczających środków aby ta pomoc była skuteczna - zaznacza analityk Instytutu Spraw Publicznych. 

Rafał Baczyński Sielaczek bezpośrednio współpracował ze szkołami, w których były dzieci uchodźców, gdy był pracownikiem Polskiej Akcji Humanitarnej. Jak podkreśla - jest wiele przykładów tego, że integracja w społeczeństwie przyjmującym najlepiej odbywa się poprzez edukację dzieci. Bywa że dzieci cudzoziemskie bardzo szybko nadrabiają zaległości i odnoszą sukcesy w szkole - co daje im szansę na dobry start zawodowy i sprzyja integracji całej rodziny.