O dokumencie napisała "Gazeta Wyborcza" z 22 stycznia. W materiale  "Premier i kłamstwa o sędziach" opublikowano nie podpisaną przez nikogo kilkustronicową notatkę, którą premier Morawiecki miał rozdawać w Brukseli dziennikarzom. Do treści tej właśnie notatki odniósł się rzecznik SN.

"Nieprawdą jest, że w Sądzie Najwyższym orzekają poufni informatorzy (agenci) komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. W SN zasiadają wprawdzie sędziowie, którzy orzekali w czasie stanu wojennego, ale nieprawdą jest, że wydawali wówczas politycznie umotywowane wyroki. Każdemu należy w sposób niewątpliwy wykazać jego winy, inaczej traktować go należy jak osobę niewinną. Jeśli Pan Premier dysponuje konkretnymi informacjami, proszę je publicznie zaprezentować" - napisał Michał Laskowski.

"Nieprawdą jest, że Sąd Najwyższy nietknięty przeszedł z ery totalitarnego komunizmu w nowoczesną demokrację. Przypomnieć należy, że w roku 1990 w Sądzie Najwyższym nastąpiła weryfikacja ówczesnych sędziów. Większość (80 proc.) weryfikacji tej nie przeszła" - stwierdza rzecznik. Dodaje na koniec: "Wzywamy do zaprzestania posługiwania się, zwłaszcza za granicą, niepotwierdzonymi uogólnieniami i nieprawdą. Godzi to w dobre imię poszczególnych sędziów Sądu Najwyższego oraz w dobre imię organu, który jest częścią tego samego państwa co Rada Ministrów".