Co się bardziej liczy – dobro pacjenta czy pieniądze? Kiedy te dwie wartości stoją w sprzeczności, bywa, że wygrywają pieniądze. Tak wydaje się w sprawie, którą DGP zajmuje się od kilku miesięcy. Chodzi o rynek zdalnych – odpłatnych – konsultacji zakończonych wydaniem recepty lub zwolnienia.
Rzetelnie działające firmy mogą przynosić korzyści i pacjentom, i właścicielom. Kłopot polega na tym, że ten biznes nie zawsze jest taki, jak powinien. Co więcej, ci, którzy decydują się mówić o tym głośno, zaczynają być uciszani. Jak? Nagła kontrola sanepidu, wezwanie z Urzędu Ochrony Danych Osobowych, postępowanie wszczęte przez samorząd zawodowy – to tylko niektóre z przykrości, które dotknęły osoby walczące o przejrzysty rynek.
Te chwyty mają jeden cel – wywołać efekt mrożący. Skutek ma być taki, że potem trzy razy ktoś się zastanowi, zanim porozmawia z mediami, napisze skargę, widząc nieprawidłowość, a już – nie daj Boże – zrobi to pod własnym nazwiskiem. Opisywaliśmy historię pacjentki, która uzależniła się od silnych leków, przepisywanych jej zdalnie przez lekarzy; popadła też z tego powodu w długi. Po naszej publikacji otrzymywała telefony z groźbą, że może być pociągnięta do odpowiedzialności za… wyłudzanie recept.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.