W Polsce funkcjonuje 49 samorządowych kolegiów odwoławczych, których siedzibami są byłe miasta wojewódzkie. Są organami wyższego stopnia dla organów jednostek samorządu terytorialnego. Do SKO trafiają najczęściej odwołania od decyzji administracyjnych, zażalenia na postanowienia, wnioski o stwierdzenie nieważności decyzji, wnioski o wznowienie postępowania, zażalenia na niezałatwienie spraw w terminie, skargi na działalność organów jednostek samorządu terytorialnego. W skład kolegium wchodzą prezes, wiceprezes oraz pozostali członkowie etatowi i pozaetatowi. Organami kolegium są zgromadzenie ogólne, obejmujące wszystkich jego członków, oraz prezes kolegium. Prezesa, wiceprezesa oraz pozostałych członków kolegium powołuje i odwołuje premier. Samorządowe kolegia odwoławcze orzekają w składach trzyosobowych. Kontrolę orzecznictwa samorządowych kolegiów odwoławczych sprawują sądy administracyjne. A to oznacza, że decyzję SKO można zaskarżyć do wojewódzkiego sądu administracyjnego, gdzie trafiają sprawy dotyczące skarg i sprzeciwów od decyzji SKO, skarg na postanowienia i inne akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, a także na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania. Ten będzie mógł uchylić nie tylko zaskarżoną decyzję, lecz także poprzedzającą ją decyzję organu I instancji. O ile wniesienie skarg do SKO nie podlega opłacie skarbowej, o tyle już sprawy do WSA wiąże się z koniecznością wniesienia stałego wpisu do wniosku. ©℗ PO, PN
W ubiegłym roku liczba odwołań do samorządowych kolegiów odwoławczych wzrosła o 25 proc. względem 2021 r. A wszystko to przy brakach kadrowych na poziomie min. 30 proc. Konsekwencją jest czas oczekiwania na rozstrzygnięcie, który dziś jest przekroczony nawet kilkukrotnie w stosunku do tego, o którym mówi kodeks postępowania administracyjnego.