W poniedziałek kurator sądu w Radomiu, gdzie obecnie przebywa 4-latka, wstrzymał wykonywane czynności związane z jej odebraniem babci. Ponieważ płacząca dziewczynka nie chciała pójść z pełnomocnikami ojca i przedstawicielką konsulatu, kurator sądowy odstąpił od wykonania orzeczenia sądowego.

Jak przypomniał we wtorek prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód Grzegorz Grzyb, prawomocnym wyrokiem zaocznym z 21 listopada 2017 r. sąd w Brukseli po wniosku ojca nakazał matce natychmiastowe przewiezienie dziewczynki z powrotem do Belgii i powierzenie jej ojcu. "Nadto sąd w Brukseli przyznał władzę rodzicielską ojcu małoletniej, ustalając natychmiastową wykonalność orzeczenia" – napisał prezes w odpowiedzi na pytania PAP.

Jak dodał, w Sądzie Rejonowym Katowice-Zachód toczyło się postępowanie z wniosku ojca o wydanie mu dziecka. W styczniu 2018 r. sąd nakazał matce wydanie córki do 2 lutego 2018 r. Postanowienie to uprawomocniło się w połowie czerwca tego samego roku – apelację matki i prokuratora oddalił Sąd Okręgowy w Katowicach.

Reklama

"Tutejszy Sąd nigdy nie powierzył pieczy nad małoletnią (...) babce Wandzie Romaniuk. Wniosek Wandy Romaniuk o ustanowienie jej rodziną zastępczą (...) został odrzucony postanowieniem tutejszego Sądu z dnia 27 listopada 2019 r. z uwagi na brak jurysdykcji krajowej" – napisał prezes.

"Sąd Rejonowy Katowice-Zachód realizując przymusowe odebranie małoletniej wykonuje obowiązek nałożony w/w prawomocnymi orzeczeniami, w szczególności z wyroku zaocznego z 21 listopada wydanym w sprawie (…) przez Sąd w Brukseli" - podsumował prezes Grzyb.

Reklama

Zbadania prawidłowości prowadzonego przez sąd postępowania w sprawie opieki nad 4-latką chce wiceminister Wójcik. "W związku z wątpliwościami co do sprawności postępowania w sprawie 4-letniej Polki, której babcia walczy o jej pozostanie w naszym kraju, podjąłem decyzję o wystąpieniu do SO w Katowicach o wszczęcie czynności w zakresie nadzoru administracyjnego. Dobro dziecka jest kluczowe!" – napisał na Twitterze.

"Wczoraj, z informacji, które uzyskałem wynikało, że dziecko, w momencie, w którym miało być przekazane, tuliło się do babci, kategorycznie odmawiało oderwania jej od babci. Widział to kurator, który był na miejscu, widzieli to inni ludzie, więc tego nie da się ukryć gdzieś pod dywan" – podkreślił w Wójcik w rozmowie z PAP i przypomniał, że dziewczynka od kilku lat wychowuje się w Polsce.

"Oczywiście przepis jest przepisem i prawo jest prawem, ale jest też coś takiego, jak wola dziecka, dobro dziecka i kurator wie doskonale i działa zgodnie z przepisami, że jeżeli widzi, że dziecko płacze, ma spazmy i nie chce być oderwane, nie wolno mu podjąć czynności i kurator postąpił prawidłowo" – ocenił wiceminister.

Doprecyzował, że w piśmie do prezes SO w Katowicach zwróci się o to, by sąd nadrzędny sprawdził wszystkie czynności przeprowadzone w tej sprawie – ich czasokres i prawidłowość. "Nam nie wolno wkraczać w strefę orzeczniczą i tego nie robimy, natomiast sprawność postępowania jest istotna" – wskazał. Jak dodał, sąd powinien ocenić tę sprawę, dysponując dokumentami, także biorąc pod uwagę sytuację, która miała miejsce w poniedziałek w Radomiu.

Jak wyjaśnił Wójcik, dziecko miało być odebrane na podstawie postanowienia radomskiego sądu, który wydał je w drodze pomocy prawnej, udzielonej sądowi w Katowicach. Jak podaje resort sprawiedliwości, decyzja katowickiego odmawiająca babci uznania jej za rodzinę zastępczą jest nieprawomocna, zostało złożone zażalenie. W sądzie w Warszawie jest podobny wniosek, złożony przez innych krewnych dziecka.

Rodzice 4-latki poznali się w Belgii. Matka pracowała tam jako lekarz okulista, podobnie jak jej partner. Z relacji bliskich wynika, że kobieta uciekła od niego, ponieważ mężczyzna używał wobec niej przemocy. W listopadzie ub. roku kobieta nagle zmarła. Dziewczynka trafiła pod opiekę babci. O pozbawieniu matki władzy rodzicielskiej sąd w Brukseli zdecydował na dzień przed jej śmiercią, dając ojcu wyłączne prawo do opieki nad córeczką. Mężczyzna próbował odebrać dziecko. Wówczas siostrzenica zmarłej matki złożyła w sądzie w Warszawie wniosek o ustanowienie jej jako rodziny zastępczej.

"Zanim jednak rozstrzygnięcie warszawskiego sądu się uprawomocniło, już sąd w Katowicach wydał postanowienie o odebraniu dziecka i o odesłaniu go do ojca do Belgii, nie patrząc na to, jaką traumę może przeżyć dziecko" – mówiła w poniedziałek babcia dziewczynki Wanda Romaniuk, która jest znana okulistką, profesorem medycyny.

Jej pełnomocniczka mec. Marta Trzęsimiech-Kocur podkreśliła we wtorek w rozmowie z PAP, że tuż po śmierci matki sąd powierzył babci pieczę nad dzieckiem, co potwierdzają dokumenty. "Ojciec zawiadomił prokuraturę o rzekomym uprowadzeniu dziecka przez babcię, my powiadomiliśmy o fałszywym zawiadomieniu organów ścigania o rzekomym uprowadzeniu - powiedziała.

Przed sądem adwokat - a także prokuratura - domagała się od polskiego sądu, by zwrócił się do strony belgijskiej z prośbą o przekazanie jurysdykcji do Polski. "Tu jest dziecko, większość świadków i prawie wszyscy zainteresowani. Sąd nawet nie wykonał takiego ruchu" – powiedziała. (PAP)

autor: Krzysztof Konopka