Federalny Trybunał Konstytucyjny (BVerfG) ograniczył możliwości zakładania podsłuchów przez niemieckie służby
Federalna Służba Wywiadowcza (BND) nie może inwigilować ludzi za granicą bez konkretnych podejrzeń – zdecydował niemiecki trybunał konstytucyjny. Argumentował przy tym, że RFN musi przestrzegać tajemnicy korespondencji i wolności prasy również poza swoim terytorium. Bundestag ma czas do końca 2021 r. na zmianę dotychczasowych przepisów.
Jeżeli niemieckie służby działające wewnątrz kraju (Urząd Ochrony Konstytucji, Służba Kontrwywiadu Wojskowego) chcą komuś założyć podsłuch, to każdorazowo muszą uzyskać zgodę specjalnej komisji Bundestagu – G10. Dodatkowo decyzja taka musi być zatwierdzona przez MSW. Gwarantuje to Niemcom art. 10 ich konstytucji dotyczący m.in. tajemnicy korespondencji.
Reklama
Działającej poza granicami Niemiec Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) nie obowiązują takie ograniczenia. Ma się to zmienić.
Autorzy skargi do BVerfG, wśród których była m.in. organizacja Reporterzy bez Granic i sześciu dziennikarzy zagranicznych, domagali się, by BND nie mogła nikogo podsłuchiwać, jeśli nie istnieje wobec tej osoby żadne konkretne podejrzenie. Chodzi więc de facto o rozciągnięcie obowiązywania art. 10 ustawy zasadniczej również na obywateli innych państw. Oprócz tego inicjatorzy procesu zwracali uwagę, że niemieccy dziennikarze pracujący za granicą siłą rzeczy kontaktują się z osobami, które mogą być podsłuchiwane. Wtedy również oni trafiali do akt wywiadu.

Reklama
– To zwycięstwo wolności prasy na całej linii – skomentował wyrok przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (DVJ) Frank Ueberall.
Znacznie mniej entuzjastyczny był szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen (CDU). Jego zdaniem skala konsekwencji wyroku jest w tym momencie trudna do oszacowania. – Nie da się stwierdzić, czy BND będzie jeszcze zdolna do działania w takich warunkach. Jednocześnie musimy mierzyć się z coraz bardziej złożonymi zagrożeniami – ocenił.
Bardziej dosadny w negatywnej ocenie wyroku jest londyński ekspert ds. terroryzmu Peter Neumann. – Rozciągnięcie obowiązywania konstytucyjnych praw podstawowych na osoby nieposiadające niemieckiego obywatelstwa, np. w strefach wojny, to absurdalnie wysoka przeszkoda.
Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji TK były szef BND Gerhard Schindler ostrzegał, że ograniczenie pola manewru służby zmniejszy np. skuteczność ochrony żołnierzy Bundeswehry na misjach przed atakami terrorystycznymi. – Ojcowie niemieckiej ustawy zasadniczej przewracaliby się w grobie, gdyby wiedzieli, że komunikacja między talibami, którzy atakują żołnierzy Bundeswehry w Afganistanie, ma być chroniona przez artykuł 10. konstytucji. Albo że syryjski terrorysta z Państwa Islamskiego, który otrzyma rozkaz ścięcia zakładników przez telefon komórkowy, powinien być chroniony na mocy tego artykułu – mówił w jednym z wywiadów. – Prawa podstawowe zapisane w konstytucji nie są od tego, żeby je rozciągać na wszystkich mieszkańców kuli ziemskiej. Byłoby to zuchwalstwo i wątpliwa absolutyzacja niemieckich zasad prawnych. Byłby to imperializm prawny – uważa Schindler.
Niemniej wyrok odzwierciedla atmosferę nieufności, która od kilku lat otacza niemiecką tajną służbę. 66 proc. Niemców nie ufa BND. Tyle samo jest zdania, że Bundestag nie jest w stanie jej skutecznie kontrolować. To pokłosie afery z udziałem Edwarda Snowdena z 2013 r. Jej kolejne odsłony poza skalą operacji prowadzonych przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego USA (NSA) ujawniły przypadki łamania i naginania prawa przez BND. Przy okazji wyszło też na jaw, że Niemcy – wbrew deklaracji Angeli Merkel, że „przyjaciół się nie szpieguje” – wcale nie stronili od inwigilacji sojuszników: instytucji państwowych niemal wszystkich krajów UE (w tym Polski), Białego Domu, Turcji, Interpolu, czy instytucji unijnych. Niemiecka aktywność była tak wielka, że w 2018 roku mówił o niej z niedowierzaniem i irytacją nawet kanclerz Austrii Sebastian Kurz. Mimo że Wiedeń jest jednym z miejsc o najwyższej aktywności służb wywiadowczych w Europie – potwierdza to oficjalnie tamtejszy kontrwywiad.