Reklama
Trwa kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy. Rząd podjął kroki, aby przedłużyć stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią o kolejne 60 dni.
W poniedziałek, 27 września 2021, odbyła się wspólna konferencja prasowa Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji, Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej oraz gen. dyw. SG Tomasza Pragi, komendanta głównego Straży Granicznej. Jej echa nie milkną do dziś.
Gościem Marty Zdanowskiej (Infor.pl) w najnowszym podcaście "DGPtalk: Z pierwszej strony" jest prawniczka Marta Górczyńska z Grupy Granica. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

Dlaczego rząd zaostrza retorykę wobec uchodźców?

Myślę, że nie bez przypadku ta konferencja prasowa została zorganizowana w momencie, kiedy coraz więcej współczucia zaczęło się budzić w ludziach, odnośnie sytuacji osób, które znalazły się w dramatycznych warunkach na granicy. Usłyszeliśmy o pierwszych śmierciach. Słyszymy coraz więcej o tym, w jak dramatycznych warunkach ci ludzie koczują w lasach. O tym, jak próbują bezskutecznie otrzymać pomoc medyczną, ale nikt im tej pomocy nie udziela.
Widzimy to też po działaniach naszej Grupy Granica, że coraz więcej osób zwraca się do nas z pytaniem, jak mogą pomóc i jak mogą się zaangażować. Nie mogą tak bezczynnie patrzeć na to, co się dzieje na naszej granicy.
I w tym momencie mamy konferencję prasową naszych władz, które przedstawiają jakiś ohydny obraz uchodźców, którzy próbują wjechać do Polski, prezentując ich jako terrorystów i zboczeńców - zauważa Marta Górczyńska.

Jak sformułowania, którymi określa się uchodźców, wpływają na ich odbiór społeczny?

To jest retoryka, która jest stosowana nie tylko przez polskie władze, ale na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie z różnych powodów politycznych, nie chce się przyjmować osób, poszukujących ochrony, czyli uchodźców. Wówczas nazywa się ich "nielegalnymi migrantami".
Ponieważ określenie "nielegalny migrant" nie budzi skojarzeń, mogących wywołać współczucie czy empatię wobec tych osób. Język jest bardzo ważny, a ten używany obecnie przez nasz rząd, jest bardzo dehumanizujący - stwierdza Marta Górczyńska.

W jaki sposób można rozwiązać sytuację na granicy polsko-białoruskiej?

Należy wobec każdej osoby wszcząć odpowiednie procedury, które nie tylko będą w stanie zweryfikować indywidualną historię tej osoby i to, czy ona potrzebuje ochrony, ale także będzie możliwe weryfikowanie tych osób pod kątem bezpieczeństwa państwa.
Jak wiemy, w odpowiednich procedurach administracyjnych, które są i powinny być wobec tych osób wszczynane, te sprawy są również badane przez różne organy, które zajmują się kwestią bezpieczeństwa państwa. Organy, które mają do tego środki i odpowiednie narzędzia. Mają wypracowane procedury, które mają każdą osobę sprawdzić.
Uważam, że bez tego jesteśmy w sytuacji dużo większego zagrożenia. Ponieważ, jeżeli przez nasze terytorium przechodzą osoby, co do których nie mamy żadnej wiedzy, odnośnie tego, kim one są i nie są wobec nich wszczynane procedury, to nasza kontrola i możliwość zarządzania tym ruchem migracyjnym jest dużo mniejsza.
Więc nasz postulat, żeby wszczynać procedury, celem oceny czy te osoby potrzebują ochrony jest absolutnie zbieżny i spójny z postulatem rządu, żeby zadbać o bezpieczeństwo państwa - podkreśla Marta Górczyńska.
Marta Górczyńska - prawniczka zajmująca się ochroną praw człowieka. Specjalistka w zakresie ochrony praw uchodźców, migrantów i ofiar handlu ludźmi. Od lat związana ze środowiskiem pozarządowym, m.in. Helsińską Fundacją Praw Człowieka i Fundacją La Strada. Monitoruje przestrzeganie praw człowieka w Polsce na zlecenie organizacji międzynarodowych i instytucji unijnych. Doktorantka wydziału prawa na Uniwersytecie Warszawskim.