Gościnią Szymona Glonka w podcaście "DGPtalk: Dzieje się świat" jest prof. Katarzyna Pisarska, przewodnicząca Rady Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, Przewodnicząca Warsaw Security Forum.

Donald Trump nie rozumie, co oznaczają wydatki 2 proc. PKB na NATO

Opinie Donalda Trumpa na temat sojuszu transatlantyckiego, na temat NATO, na temat kwestii związanych z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w Europie są znane nie od dzisiaj. Donald Trump przypomnę, chciał przecież wycofywać wojska amerykańskie z terytorium Niemiec. Miał pomysły i odgrażał się, że wycofa Stany Zjednoczone z NATO. Tylko że w czasie jego pierwszej kadencji był on otoczony szeregiem doradców zarówno w samym Białym Domu, ale też jako sekretarzy obrony, którzy rozumieli wartość dla Ameryki sojuszu transatlantyckiego, którzy rozumieli znaczenie NATO dla bezpieczeństwa nie tylko Europy, nie tylko całego regionu, ale świata i bardzo skutecznie przeciwdziałali wszelkim ruchom, które w sposób realny przyczyniłyby się do osłabienia NATO. Przy okazji wykorzystano bardzo mądrze tę niechęć Donalda Trumpa, aby naciskać na państwa europejskie, które tego 2 proc PKB na obronność nie wydawały. Sam Donald Trump wydaje się nie rozumieć, co to znaczy to 2 proc. PKB. On wydaje się przekonany, że to jest jakaś składka, którą się płaci do wspólnego budżetu. A przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, ile dane państwo wydaje ze swojego budżetu na własną obronność – mówi Katarzyna Pisarska.

Porażka elit amerykańskich

Widać po reakcji wyborców na wiecu, na którym padły te słowa, że te wypowiedzi spotykają się wręcz z wielkim entuzjazmem. Wynika to właśnie z tego, że większość wyborców Donalda Trumpa nie rozumie, na czym polega NATO, w jaki sposób funkcjonuje. Dlaczego sojusz jest ważny dla Ameryki. Jest to też pewna porażka elit amerykańskich, jeśli chodzi o tłumaczenie amerykańskiej polityki zagranicznej obywatelom. Jest to też pewna porażka wynikająca z tego, że Ameryka w ostatnich dwóch dekadach ma za sobą dwie bardzo nieudane interwencje. Jedna w Iraku, druga w Afganistanie, które zmęczyły Amerykanów. Mieli rację, że nie rozumieli, dlaczego Ameryka jest w tych krajach tak zaangażowana. Dzisiaj dużo łatwiej takie populistyczne hasła propagować. Jest to na pewno konsekwencja poprzednich lat prowadzenia przez Amerykanów polityki zagranicznej – dodaje ekspertka.

Siła sojuszu transatlantyckiego

Wracając jeszcze do kwestii czy tym należy się przejmować, czy nie. Tak, absolutnie należy się tym przejmować. Jeżeli Donald Trump wróci, a jest to bardzo możliwe do Białego Domu, to już nie otoczy się ekspertami, kiedy był zaskoczony sytuacją, że wygrał, kiedy był nieprzygotowany do tego, żeby przejmować administrację. Siłą rzeczy partia republikańska narzuciła bardzo wiele kompetentnych urzędników, kompetentnych wojskowych, którzy tak jak mówiłam, te najgorsze pomysły próbowali niwelować. Teraz przyjdzie z własną ekipą bardzo radykalną. Znamy szereg osób z jego otoczenia, który tą polityką zagraniczną mogą się zajmować, zwłaszcza polityką bezpieczeństwa. Będzie dużo trudniej powstrzymać te pomysły najbardziej radykalne. Trzeba pamiętać, że siła sojuszu, to nie jest tylko kwestia materialnej, namacalnej wojskowej siły oddziaływania, ale również jest to kwestia zaangażowania, które jest deklarowane. W momencie, w którym Donald Trump jest w Białym Domu państwa takie jak Rosja, z całą pewnością będą chciały sprawdzić, czy faktycznie Stany Zjednoczone są gotowe bronić każdego centymetra terytorium NATO – tłumaczy Pisarska.