Gościem Szymona Glonka w podcaście "DGPtalk: Dzieje się świat" jest Bojan Stanislawski, korespondent bułgarskiego radia w Warszawie, dziennikarz.

Kryzys polityczny w Bułgarii

– Ta historia zaczyna się 18-20 miesięcy temu i związana jest przede wszystkim z atrofią reżimu Bojka Borisowa, który rządził z krótkimi przerwami 15 lat. Dla wszystkich obserwatorów spraw publicznych w Bułgarii było jasne, że gdzieś ta sprawa musi skończyć. Wszyscy, łącznie ze mną przejawialiśmy takie naiwne nadzieje, że ta wielka smuta po transformacyjna odejdzie i pojawi się szansa na coś nowego. Rzeczywistość sprowadziła nas na ziemię i pokazała, że coś nowego jest, ale nie musi być o wiele lepsze niż to, co mieliśmy wcześniej, a może nawet być gorsze. O jakości postborisowskiej Bułgarii nie ma jeszcze jasności. Natomiast przede wszystkim czynnikiem, który należy brać po uwagę są międzynarodowe centra władzy. W Bułgarii, 60%-70% kwestii, które mają poważny polityczny ciężar decyduje się nie w samej Bułgarii, ale gdzieś za granicą. To może być Waszyngton, Berlin, Bruksela, to zależy o jaką konkretnie sprawę chodzi. Może zabrzmieć to szokująco dla polskiego odbiorcy, Bułgaria jest krajem bardzo niesamodzielnym jeżeli chodzi o własną polityczną i państwową funkcjonalność – mówi Bojan Stanislawski.

– Dla nikogo w Bułgarii nie jest to żadną niespodzianką, ani nie wywołuje to żadnego szoku, czy dysonansu poznawczego. Cała ta konstrukcja, którą Borisow wykorzystywał przez niemal 15 lat, opierała się na powiązaniach różnych kręgów oligarchicznych, które udało mu się pogodzić – dodaje Stanislawski.

Zapraszamy do wysłuchania najnowszego odcinka "DGPtalk: Dzieje się świat".

Pobierz aplikację upday z Google Play lub App Store!

Bojan Stanislawski – korespondent bułgarskiego radia w Warszawie, dziennikarz.