spółki

Biznes nie zgadza się na rozszerzoną odpowiedzialność

Eksperci organizacji pracodawców bardzo krytycznie oceniają pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości, by uchwalić nową ustawę o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych

Przedstawicieli największych biznesowych organizacji bynajmniej nie uspokaja fakt, że przepisy miałyby dotyczyć wyłącznie dużych przedsiębiorców, czyli tych zatrudniających co najmniej 250 pracowników. ‒ Nie rozmawiajmy o tym projekcie w ogóle jak o rozwiązaniu dla gospodarki. To projekt dla prokuratora generalnego, który chce rozszerzyć swoje władztwo nad przedsiębiorcami ‒ komentuje prof. Robert Gwiazdowski, adwokat, przewodniczący rady nadzorczej Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Prokurator nad głową

Tytułem przypomnienia: we wczorajszym wydaniu DGP poinformowaliśmy, że Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało do rządowego wykazu prac legislacyjnych, iż jest już gotowy projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. To kolejna próba MS. Na przełomie 2018 i 2019 r. resort Zbigniewa Ziobry usiłował przeforsować tę ustawę, ale opór przedsiębiorców był zbyt duży. Nowa propozycja jest w zasadzie kalką poprzedniej, z tą różnicą, że ma dotyczyć wyłącznie dużych przedsiębiorców.

‒ Odbieram to jako włożenie buta w drzwi. Zacznie się od dużych, a po roku minister powie, że przepisy się sprawdziły i należy je wprowadzić również dla małych i średnich przedsiębiorców ‒ zauważa Arkadiusz Pączka, dyrektor centrum monitoringu legislacji Pracodawców RP.

Nowe rozwiązania mają przewidywać kary dla podmiotów zbiorowych, czyli przede wszystkim spółek, za czyny niedozwolone menedżerów organów tychże podmiotów, a także zwykłych pracowników.

Podmiot będzie mógł uwolnić się od odpowiedzialności, jeśli wykaże, że przedsięwziął wszelkie możliwe działania w celu uniknięcia nieprawidłowości. Chodzi przede wszystkim o wdrożenie kompleksowej polityki compliance w spółce. O nałożenie kary w wysokości nawet do 50 mln zł wnioskował będzie prokurator (w formie aktu oskarżenia podmiotu zbiorowego), zaś ostateczna decyzja będzie należała do sądu. Do ukarania przedsiębiorcy nie będzie potrzebny wyrok skazujący pracownika za czyn, który legł u podstaw zainicjowania postępowania wobec podmiotu zbiorowego.

‒ De facto mamy do czynienia z quasi-postępowaniem karnym, w którym jednak odwrócony będzie ciężar dowodu. To oskarżony będzie musiał udowodnić, że jest niewinny. A to rozwiązanie nie do zaakceptowania ‒ zauważa adwokat Radosław Płonka, wspólnik w kancelarii Płonka Ozga i ekspert prawny BCC.

Zdaniem prawnika ‒ który zresztą uważa, że cała koncepcja ustawy jest zła ‒ rządzący powinni zastosować jednak model, w którym to prokurator wykazuje, iż w działaniu podmiotu zbiorowego doszło do zaniechania, wskutek którego popełniony został czyn zabroniony.

‒ W przeciwnym razie mamy do czynienia z podejściem, w którym za niewłaściwe działanie pracownika firmy odpowiada cała firma, choćby nikt nie wiedział o nieprawidłowościach. Równie dobrze można by obciążać Skarb Państwa konsekwencjami za rozboje, bo zgodnie z logiką Ministerstwa Sprawiedliwości państwo powinno uniemożliwić działania niezgodne z prawem ‒ zauważa Radosław Płonka.

Arkadiusz Pączka zwraca zaś uwagę na to, że przyjęcie projektowanego rozwiązania wprowadzi niebezpieczny dualizm odpowiedzialności przedsiębiorców.

‒ Wiele wskazuje na to, że duży przedsiębiorca będzie mógł zostać ukarany za niektóre działania menedżerów tak przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jak i przez sąd w postępowaniu z tytułu odpowiedzialności podmiotu zbiorowego ‒ spostrzega ekspert Pracodawców RP.

Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje bat na przedsiębiorców.

Coś na zasadzie: słuchajcie prokuratora generalnego, bo jak ktoś nie posłucha, to może go zaraz prokurator oskarżyć i żądać zapłacenia wielomilionowej kary ‒ przekonuje profesor. Uważa on, że niedopuszczalne jest tworzenie przepisów, które w nieokreślony precyzyjnie sposób nakładają na przedsiębiorców wymogi w zasadzie nie do zrealizowania.

‒ Przecież nie można prowadzić działalności gospodarczej w ten sposób, że nad jednym pracownikiem stoi jeden strażnik, a nad tym strażnikiem stoi prokurator ‒ wykpiwa Gwiazdowski. Dlatego też jego zdaniem w szykowanej regulacji w ogóle nie chodzi o dobro konsumentów czy środowiska naturalnego, o czym zapewniają przedstawiciele MS, lecz o zaszantażowanie przedsiębiorców, by się nie stawiali pomysłom Zbigniewa Ziobry.

Zachodnie wzorce

Resort sprawiedliwości, jakkolwiek spodziewał się oporu ze strony biznesu, uważa, że nowe przepisy należy szybko przyjąć. Choćby dlatego, że w zdecydowanej większości państw UE podobne regulacje już obowiązują. W zaleceniach grupy roboczej OECD z 2009 r. wskazano zaś, że Polsce „zaleca się pilnie podjąć kroki w kierunku wyeliminowania obowiązku uprzedniego skazania osoby fizycznej jako warunku ścigania osoby prawnej”.

‒ Nasza propozycja nie jest żadną rewolucją. Przecież już w ustawie z 2002 r. mamy winę w wyborze, w nadzorze i w organizacji. Tyle że nikt nie stosuje tej ustawy, jest martwa, bo i źle została napisana. Korzystają na tym nieuczciwi. My zaś chcemy po prostu uszczelnić prawo, wprowadzić w Polsce normalność ‒ uważa Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Bartosz Pastuszka, partner zarządzający w firmie doradczej React Risk Advisory, przyznaje, że odpowiedzialność dużych firm za przestępstwa pracowników jest powszechnie praktykowana w Europie, w szczególności Zachodniej, ale przede wszystkim występuje ona w USA.

‒ Mechanizmy te powstały pod kątem dbania o szczególną odpowiedzialność biznesu i przeciwdziałania korupcji. Kary te wymusiły na dużych, często międzynarodowych firmach dbałość o przestrzeganie przepisów przez pracowników oraz wprowadziły zasady compliance jako jeden z trzonów odpowiedzialnego zarządzania ‒ przyznaje Pastuszka. Ale zaznacza, w Polsce przepisy często zamiast chronić, mogą zaszkodzić.

‒ Przykład tego mieliśmy w ‒ jak się później okazało ‒ mało precyzyjnym pojęciu „szczególnej staranności”, przy sprawdzaniu partnerów biznesowych w sytuacjach podejrzeń współdziałania przy karuzelach związanych z VAT. Różne interpretacje tego pojęcia były niekiedy kluczowe w stawianiu zarzutów dla istniejących i funkcjonujących na rynku podmiotów ‒ zauważa Bartosz Pastuszka. Jego zdaniem zatem najistotniejsze będzie to, by w uchwalonej ustawie pojawiło się jak najmniej nieprecyzyjnych przepisów, a reguły gry dla firm, które zostaną objęte przepisami, były jasne.

‒ W innym przypadku otworzy się dosyć szeroki rynek dla prawników i audytorów śledczych, bowiem firmy będą chciały skutecznie odciąć się od działalności przestępczej swych pracowników ‒ konkluduje Pastuszka. ©℗

@RY1@ei/2020/08/25/u1555b-Graf-20B4-20Pole-20do-20wykladni-20rozszerzajacej-20(p).jpg@RY2@

Pole do wykładni rozszerzającej

Patryk Słowik