2 grudnia w Katowicach rozpocznie się szczyt klimatyczny ONZ, który potrwa do 14 grudnia. W wydarzeniu udział ma wziąć blisko 30 tys. delegatów z całego świata, w tym szefowie rządów oraz ministrowie odpowiedzialni za kwestie środowiska i klimatu.

Jak poinformowała ambasada USA w Polsce, na czele amerykańskiej delegacji stoi pierwsza zastępczyni asystenta Sekretarza Stanu w Biurze ds. Oceanów i Międzynarodowych Środowisk (OES) w Departamencie Stanu Judith Garber. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher będzie z kolei reprezentować ten kraj na szczycie światowych przywódców 3 grudnia. W skład delegacji amerykańskiej - jak podaje ambasada USA - "wchodzą ponadto przedstawiciele Białego Domu, Agencji Ochrony Środowiska, Departamentów Energii, Skarbu i Rolnictwa oraz Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID)".

"Stanowisko administracji amerykańskiej wobec Porozumienia Paryskiego pozostaje niezmienne. Stany Zjednoczone zamierzają wycofać się z Porozumienia tak szybko, jak będzie to możliwe. Stany Zjednoczone uczestniczą w trwających negocjacjach oraz tych dotyczących Porozumienia Paryskiego, by zapewnić równe zasady działania, zapewniające zyski i chroniące interesy USA" - zaznacza w przesłanym PAP komunikacie ambasada USA w Polsce.

Podkreślono w nim, że podczas konferencji delegacja amerykańska "podzieli się pozytywnymi doświadczeniami w uzyskiwaniu wzrostu gospodarczego poprzez dostarczanie amerykańskim gospodarstwom domowym korzystnej cenowo i bezpiecznej energii przy jednoczesnej promocji nowych miejsc pracy, ochronie środowiska i redukcji emisji".

"Amerykańskie wskaźniki emisji dwutlenku węgla spadły o 14 proc. od roku 2005 przy jednoczesnym wzroście gospodarczym o 19,4 proc. Było to możliwe dzięki innowacyjnym i nowatorskim rozwiązaniom, które zaowocowały dalszym rozwojem i komercjalizacją technologii innowacyjnych w sektorze energetycznym Stanów Zjednoczonych" - wskazano w komunikacie ambasady.

Podczas szczytu klimatycznego w Katowicach ma zostać przyjęta mapa drogowa realizacji Porozumienia paryskiego, czyli pierwszej w pełni globalnej umowy na rzecz klimatu. W 2015 roku w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie dwóch stopni Celsjusza - a w razie możliwości jedynie 1,5 stopnia Celsjusza - powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej.

Porozumienie nie mówi o redukcji emisji CO2 jako jedynym sposobie przeciwdziałania zmianom klimatu. Wskazuje również na pochłanianie dwutlenku węgla i wykorzystaniu go np. do poprawy jakości gleb i lasów.

Społeczność międzynarodowa uzgodniła w Paryżu w 2015 roku, że podejmie działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie o 2, a w razie możliwości tylko o 1,5 stopnia Celsjusza wyższym, niż średnia temperatur sprzed rewolucji przemysłowej. Wyznaczone w Paryżu cele obejmują odejście do 2050 roku od węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego oraz adekwatne przekształcenia w światowej gospodarce.

Krytycy wskazują jednak, że walka ze skutkami ocieplającego się klimatu praktycznie stoi w miejscu, odkąd w czerwcu 2017 roku prezydent USA Donald Trump wycofał swój kraj z porozumienia paryskiego twierdząc, że faworyzuje ono inne kraje i jest niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych. Wcześniej określił zmiany klimatu jako "ściemę".(PAP)

autor: Wiktoria Nicałek