Rząd wynajął byłego głównego prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego Luisa Moreno-Ocampo, aby pomógł sprowadzić do Polski szczątki Tu-154 – informuje w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Jak pisze dziennik, argentyński prokurator, ekspert prawa karnego ma wziąć udział "w procesie zmierzającym do odzyskania wraku polskiego samolotu z Rosji".

Czytaj więcej: Polski rząd wynajął Luisa Moreno-Ocampo, by sprowadził do Polski wrak tupolewa [WYWIAD]>>>

"Polska próbuje znaleźć sojusznika w prawie międzynarodowym, bo odzyskanie wraku w relacjach polsko-rosyjskich jak się okazuje, jest nieskuteczne, niemożliwe" - powiedział w programie TVP1 Dera. Zaznaczył, że Rosjanie blokują wydanie wraku uznając, że "jest jakieś niby jeszcze śledztwo". Choć - podkreślił - "mówią, że wszytko jest już wyjaśnione, sprawa jest zamknięta, raport Anodiny wszytko o tym mówi".

"To pokazuje, że strona rosyjska nie chce tego wraku wydać, więc trzeba się posłużyć prawem międzynarodowym, by Rosję do tego zmusić, bo nie powinno być tak, że ten wrak jest w rękach rosyjskich" - uważa prezydencki minister.

Na pytanie, czy zwrócenie się do b. prokuratora MTK nie jest dowodem na bezsilność polskich władz, odparł: "To nie jest kwestia bezsilności. Błąd podstawowy został popełniony na samym początku. Tutaj jest źródło tego, co mamy dziś po tylu latach od katastrofy, gdyż polska strona - wtedy rząd Platformy Obywatelskiej i PSL - dobrowolnie zrezygnowała z czegoś, z czego nie wolno było rezygnować i konsekwencje tego ponosimy do dzisiaj". Dodał, że obecne działania to szukanie sojusznika poprzez prawo międzynarodowe, by odzyskać to, co Polsce się należy.

Jak podkreślił minister bardzo trudne jest wymóc cokolwiek na rządzie Rosji i nikt nie jest w stanie dać gwarancji skuteczności. "To jest ten problem, przed którym stoimy w tej sytuacji. Próbujemy znaleźć każdą prawną możliwość, by ten wrak odzyskać" - mówił Dera.

Dopytywany, czy prezydent miał wiedzę na temat tego, że szef MON zwraca się w tej sprawie, odparł: "To jest wewnętrzne postępowanie i tutaj pan prezydent wiedzy na ten temat nie miał".

Dera pytany o relacje między prezydentem Andrzejem Dudą i ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem, podkreślił, ze prezydent bardzo często spotyka się z szefem MON w Pałacu Prezydenckim. "Spotkania się odbywają, są rozmowy, są uzgodnienia, ustalenia więc nie ma mowy o jakimś wielkim konflikcie" - zaznaczył. Uważa, że opinie, że jest konflikt między Dudą i Macierewiczem wypowiadają osoby sfrustrowane tym, że nie rządzą.

"W 2014 r. odeszło z polskiego wojska 114 generałów, w zeszłym roku - 120. Jest różnica sześciu generałów. Wtedy nikt jakoś nie robił wielkiego larum. Jest coś normalnego, naturalnego, że dobiera się dowódców, że jest wymiana kadry kierowniczej, a w tej chwili robi się z tego jakąś totalną histerię" - zaznaczył Dera.

Jak dodał, z punktu widzenia prezydenta i obronności najistotniejsze jest to, aby nowi generałowi byli osobami przygotowanymi do dowodzenia, by byli sprawni. "Nominacje generalskie przechodzą przeze mnie. Są to znakomicie wyszkoleni dowódcy, którzy mają doświadczenie dowódcze. Dowodzili różnymi jednostkami. Nie jest tak, jak się próbuje przedstawić, że odchodzą ci jedyni, którzy potrafią dowodzić, i są zastępowani przez tych, którzy żadnej takiej umiejętności nie mają" - podkreślił Dera. Zaznaczył, że przychodzący na miejsce dochodzących generałów, są również dobrze przygotowani do dowodzenia.