Podjęliśmy decyzję, aby zainwestować w nasze bezpieczeństwo, a przede wszystkim w bezpieczną wschodnią granicę 10 mld zł.
Rozpoczynamy wielki projekt budowy bezpiecznej granicy, w tym systemu fortyfikacji, takiego ukształtowania terenu, decyzji środowiskowych, które spowodują, że ta granica będzie nie do przejścia dla potencjalnego wroga – zapowiedział w sobotę premier Donald Tusk, a później jeszcze dodał, że te „10 mld zł uruchomiliśmy już w tej chwili”.
Ku rozczarowaniu z jednej strony Janiny Ochojskiej, a z drugiej – narracji polityków Prawa i Sprawiedliwości, Tusk dosyć konsekwentnie mówi o wzmacnianiu granicy. Już w 2015 r. jako przewodniczący Rady Europejskiej twierdził, że „najpilniejsze pytanie, jakie musimy sobie zdać, to jak odzyskać kontrolę na naszych granicach zewnętrznych” – te słowa padały w kontekście kryzysu migracyjnego. Także w 2021 r., gdy rozpoczął się wywołany przez białoruskie służby kryzys migracyjny na naszej wschodniej granicy, opowiadał się za twardą ochroną. I to, mimo że błędnie założył, że budowa muru się ówczesnemu rządowi nie powiedzie. Tak więc teraz zapowiadane wzmocnienie nie dziwi w żaden sposób.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.