O zatrzymanie Ziemkiewicza byli pytani politycy w niedzielę na antenie Polsat News.

Poseł PSL Władysław Teofil Bartoszewski wskazywał, że każde państwo kontroluje swoje granice. "Stosują prawo brytyjskie, mają prawo nie wpuścić jakiegokolwiek cudzoziemca do swojego kraju. Polska też ma prawo nie wpuszczać, co też robi" - mówił. "Ja nie uważam za słuszne niewpuszczanie kogoś do kraju z powodu jego poglądów, chyba, że one są niezgodne z prawem. Jeżeli Brytyjczycy uznali, że to, co mówi pan Ziemkiewicz jest niezgodne z prawem brytyjskim, to jest sprawa do sądu brytyjskiego" - podkreślił.

Poseł PiS Janusz Kowalski mówił z kolei o konieczności "jasnej i stanowczej reakcji dyplomatycznej". "Polska jest państwem wolności i do Polski jest wpuszczany każdy. Nie wolno cenzurować niczyich poglądów. W związku z tym, że prawa obywatela Rzeczpospolitej zostały naruszone musi być ostra i stanowcza reakcja w stosunku do rządu brytyjskiego" - przekonywał.

"Nie może być tak, że do innego państwa nie będzie wpuszczany obywatel Rzeczpospolitej, ponieważ ma konserwatywne poglądy" - dodał.

"Jestem przekonany, że najlepszym sposobem będzie wezwanie jutro ambasadora Wielkiej Brytanii do MSZ i porozmawianie na ten temat" - ocenił poseł PiS.

Rzecznik PO Jan Grabiec stwierdził, że "w Polsce pupilem władzy jest ktoś, kto przez naszych sojuszników, przez Brytyjczyków jest uważany za kogoś, kto głosi hasła rasistowskie". "Nie mieści się w głowie, że cała władza mobilizuje się ws. tego sporu z Brytyjczykami. Kolejny spór nam się otwiera po UE, USA, Czechach, mamy jeszcze mieć wojnę z Brytyjczykami. To coś absurdalnego" - mówił.

Polityk wskazywał, że Polska wielokrotnie korzystała z możliwości niewpuszczania do kraju osób, które głoszą poglądy podważające porządek prawny w Polsce.

Ziemkiewicza bronił poseł Konfederacji Konrad Berkowicz. "Rafał Ziemkiewicz nigdy nie głosił żadnych poglądów rasistowskich. To jest skandal, że pan publicznie coś takiego tak lekko mówi" - odpowiedział Grabcowi. "Fundamentem wartości europejskich jest wolność słowa. Wielka Brytania w ten sposób postępując ma do tego prawo jako niepodległe państwo, ale w ten sposób postępując stwierdza, że wartości brytyjskie przestały być wartościami europejskimi" - dodał Berkowicz.

Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (Lewica) ocenił, że karanie ludzi za poglądy jest "nierozsądne", bez względu na to, jakie te poglądy są, pod warunkiem, że są one głoszone zgodnie z prawem.

Prezydencki doradca Paweł Sałek powiedział, że tę sprawę trzeba "wnikliwie wyjaśnić". "Tyle mówimy w Europie o wolności słowa, o tolerancji, a nagle się okazuje, że do kraju - podczas prywatnej wizyty - nie może wjechać polski obywatel. Pytanie, czy dalej takie sytuacje będą miały miejsce w przypadku innych dziennikarzy, czy osób o innych poglądach" - mówił Sałek.

MSZ: Będziemy to analizować

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński, odnosząc się w sobotę wieczorem w TVP Info do tej sytuacji poinformował, że polskie służby konsularne wiedziały o tej sprawie praktycznie od początku. "Niezwłocznie rodzina pana redaktora Ziemkiewicza skontaktowała się z naszą placówka, nasze służby konsularne niezwłocznie udały się na lotnisko" - powiedział.

Dodał, że do MSZ dotarły sygnały, że powodem zatrzymania i niewpuszczenia Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii były jego poglądy polityczne. "Nie jesteśmy w stanie tego w tej chwili zweryfikować. Będziemy wyjaśniać to ze strona Brytyjską" - powiedział. Zaznaczył jednocześnie, że gdyby to się potwierdziło "byłoby to bardzo niepokojące".

"Naczelną zasadą w Polsce, w Europie, myślę że w całym świecie, który opiera się na wartościach poszanowania praw człowieka, także wolności słowa - jest to, że każdy może głosić swoje poglądy dopóty, dopóki nie jest to podżeganie do przestępstw, działalności terrorystycznej. Oczywiście w takich sytuacjach państwa mogą ograniczyć prawo wjazdu na swoje terytorium, ale jeżeli mówimy tutaj o dyskusji politycznej, dyskusji w ramach debaty, która czasami może być bardzo ostra, to dyskryminowanie kogoś za poglądy byłoby rzeczą niedopuszczalną" - ocenił Jabłoński.

Dodał, że jeśli powód zatrzymania Ziemkiewicza by się potwierdził, to by oznaczało, "że jest to po prostu bardzo poważne naruszenie wolności słowa, wolności do wyrażania własnych poglądów".

Dopytywany o to, czy jest to powód, "żeby wezwać +na dywanik+ ambasadora Wielkiej Brytanii w Polsce" odpowiedział: "Będziemy to analizować. Nie chciałbym w tej chwili uprzedzać faktów".

SDP: Skandaliczne i niedopuszczalne naruszenie zasady wolności słowa

W niedzielę Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (CMWP SDP) opublikowało oświadczenie w tej sprawie. "CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko bezpodstawnemu i skandalicznemu zatrzymaniu polskiego dziennikarza i publicysty Rafała Ziemkiewicza przez służbę graniczną na lotnisku Heathrow w Wielkiej Brytanii i apeluje do władz państwowych, w tym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, o jak najszybsze i szczegółowe wyjaśnienie wszelkich okoliczności tej sprawy" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej CMWP SDP.

CMWP SDP przytacza stanowisko Brytyjskiego Urzędu do Spraw Cudzoziemców, "który w wydanym przez siebie dokumencie stwierdził, iż red. Ziemkiewicz został zatrzymany z powodu głoszonych poglądów politycznych". "Czytamy w nim: +Wnioskował pan o pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii jako gość na dwa dni. Jednakże uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu (na teren Wielkiej Brytanii) jest niepożądane+" – napisano w oficjalnym dokumencie brytyjskich służb opublikowanym na portalu dorzeczy.pl, który cytuje CMWP SDP.

"Zatrzymanie i niewpuszczenie dziennikarza na teren Wielkiej Brytanii z powodu głoszonych przez niego poglądów jest szczególnie bulwersującym przejawem eliminowania z przestrzeni publicznej dziennikarzy utożsamiających się z konserwatywnymi i prawicowymi poglądami" - podkreśla stowarzyszenie.

W ocenie CMWP SDP, zatrzymanie Ziemkiewicza i niewpuszczenie go na teren Wielkiej Brytanii to "skandaliczne i niedopuszczalne naruszenie zasady wolności słowa fundamentalnej dla każdego demokratycznego państwa". "Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii" - przypomina CMWP SDP. Jak dodaje, "prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe".

CMWP SDP przypomina, że "artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice".

"Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru" - zaznacza stowarzyszenie.

CMWP SDP podkreśla, że Ziemkiewicz to znany i ceniony polski dziennikarz, publicysta o konserwatywnych i prawicowych poglądach, komentator polityczny i ekonomiczny, a także pisarz specjalizujący się w literaturze fantastycznonaukowej i społeczno-obyczajowej, autor kilkudziesięciu powieści, zbiorów opowiadań oraz książek publicystycznych.

"W związku z zaistniałą i opisaną powyżej sytuacją CMWP SDP apeluje do władz państwowych, w tym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, o jak najszybsze i szczegółowe wyjaśnienie wszelkich okoliczności tej sprawy" - napisano w oświadczeniu, pod którym podpisała się dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

Zatrzymanie Rafała Ziemkiewicza

Do zatrzymania Rafała Ziemkiewicza doszło w sobotę rano na lotnisku Heathrow. Przyleciał do Anglii wraz z żoną i córką, która zaczyna studia na Oxfordzie, na wydziale biochemii. "Zostałem zatrzymany za poglądy, które ponoć nie licują z wartościami uznawanymi w Wielkiej Brytanii" - powiedział PAP Ziemkiewicz.

W 2018 r. miało też miejsce zajście związane z Rafałem Ziemkiewiczem – miał mieć w Wielkiej Brytanii trzy spotkania autorskie, które miały odbyć się w Bristolu, Cambridge i pod Londynem, w Ealing. To ostatnie zostało odwołane po interwencji posłanki Partii Pracy Rupy Huq. Lewicowa posłanka zarzuciła polskiemu dziennikarzowi szerzenie mowy nienawiści, antysemityzmu, chęci podboju państwa islamskiego. Huq zgłosiła sprawę do Home Office, w efekcie czego wykład odwołano. Polityczka zażądała też od Home Office, departamentu ds. imigrantów, aby wydał zakaz wjazdu Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii. Jak mówiła wówczas Gurdianowi: "Obecność Ziemkiewicza nie sprzyja dobrym relacjom rasowym gdziekolwiek w Wlk. Brytanii".