Zakaz bicia dzieci, skuteczna separacja sprawców przemocy od ofiar, wzmożone działania profilaktyczne - to główne założenia rządowego projektu, który wzbudza liczne kontrowersje. Zdaniem jego przeciwników, może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w życie rodziny i stwarza pole do nadużyć. Najbardziej niepokoi ich zwiększenie uprawnień pracowników socjalnych.

Projekt zaostrza przepisy wobec sprawców przemocy. Ma umożliwić jak najszybszą izolację sprawcy przemocy od ofiar, np. przez nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania. Wprowadza też możliwość odebrania dziecka z domu przez pracownika socjalnego - przy udziale lekarza, ratownika medycznego, pielęgniarki lub policjanta - w sytuacjach, gdy zagrożone jest jego życie lub zdrowie, np. gdy jego opiekunowie są nietrzeźwi.

W projekcie zapisano szereg działań z zakresu profilaktyki. Ma zostać wprowadzony obowiązek tworzenia przez samorządy programów na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie, a także tworzenia zespołów interdyscyplinarnych zajmujących się tym problemem. W skład takich zespołów mieliby wchodzić: przedstawiciele jednostek pomocy społecznej, gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, policji, kuratora, oświaty, ochrony zdrowia oraz organizacji pozarządowych.

"Tej ustawy powinien obawiać się ten, kto dopuszcza możliwość skatowania swojego dziecka"

Do poparcia projektu przekonywali posłów m.in. minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak oraz wiceminister Jarosław Duda. "Ta nowela nie jest po to, żeby ingerować w niezależność rodziny, ale móc szybko reagować tam, gdzie jest taka konieczność" - mówiła Fedak. Dodała, że służby będą wkraczać wtedy, gdy istnieje zagrożenie i tylko wtedy, kiedy trzeba zapewnić ofiarom przemocy bezpieczeństwo.

Duda nie krył oburzenia ostrymi słowami, jakie podczas debaty padły pod adresem pracowników socjalnych. "Straszenie społeczeństwa pracownikami socjalnymi, pokazywanie ich jako nieudolnych, jest niesprawiedliwe i krzywdzące" - podkreślił. Zaznaczył, że zapis pozwalający pracownikom socjalnym na "zabezpieczenie" dzieci w szczególnych sytuacjach powstał po to, by wspomóc policjantów interweniujących podczas domowych awantur. "Policja, która przyjeżdża na interwencję, jest często bezradna wobec wystraszonych dzieci, którym trzeba znaleźć bezpieczne schronienie. Teraz na policjancie ciąży ten obowiązek, a pracownik socjalny często zna dane środowisko, chodził tam na interwencje, zna krewnych" - przekonywał Duda.

Do poparcia ustawy zachęcał także rzecznik praw dziecka Marek Michalak. "Zapisy tej ustawy nie są tworzone dla rodzin, w których dzieje się dobrze, normalnie funkcjonujących. Tej ustawy powinien obawiać się ten, kto dopuszcza możliwość skatowania swojego dziecka. Zadaniem państwa nie jest wspieranie tych, którzy uważają bicie dzieci za jedną z metod wychowawczych, odbijając dzieciom nerki albo łamiąc żebra, ale ochrona najsłabszych. Państwo powinno opowiedzieć się po stronie najsłabszych" - podkreślił Michalak.