Jesteśmy wdzięczni Komisji Europejskiej, a zwłaszcza wiceprzewodniczącemu KE Fransowi Timmermansowi za to, że tak zdecydowanie broni zasady praworządności w Europie i Polsce - mówiła w piątek podczas wykładu w Karlsruhe sędzia Małgorzata Gersdorf.



W piątek Gersdorf wygłosiła w Karlsruhe wykład "Państwo prawa w Polsce – stracone szanse?". W miejscowym ratuszu powitano ją długimi oklaskami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele niemieckiego wymiaru sprawiedliwości. Wykład Gersdorf był poświęcony pamięci Reinholda Franka - prawnika i bojownika ruchu oporu w Karlsruhe, który z powodu swojego stanowczego sprzeciwu wobec narodowego socjalizmu został stracony w 1945 r.

Gersdorf powiedziała, że szkody wyrządzone polskiemu wymiarowi sprawiedliwości przez ustawy z ostatnich dwóch i pół roku są "niestety bardzo poważne i nic nie zapowiada ich naprawienia w najbliższej przyszłości".

Reklama

"Zniszczono niezależność polskiego Trybunału Konstytucyjnego, w którym składy są ręcznie ustawiane pod dyktando oczekiwań partii rządzącej. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie ma już w ręku wszystkie instrumenty, które realnie pozwalają wpływać na bieg spraw, szczególnie karnych. Ma poddanych sobie prezesów sądów, a do tego obsadził ponad połowę Krajowej Rady Sądownictwa ludźmi bez mandatu konstytucyjnego, którzy zawdzięczają mu wszystko" - wskazała.

Reklama

Jak dodała, "ta maszyna każdego może wynieść na szczyt lub zniszczyć, zależnie od woli rządzących". "W Sądzie Najwyższym przeprowadzono czystkę pod pozorem wstecznej zmiany wieku emerytalnego. (...) Treść ważnych ustaw w sprawie sądownictwa zmienia się bezustannie, bez żadnych konsultacji i opinii" - mówiła.

Powiedziała, że w takiej sytuacji prezesowi najwyższej instancji sądowej pozostają tylko słowa. "Nie może jednak pozostać +apolityczny+, skoro przestrzeganie konstytucji stało się niestety kwestią par excellence polityczną. Tak jest dzisiaj w Polsce i oby nie było tak jutro w Niemczech" - podkreśliła.

Gersdorf wyraziła wdzięczność wobec Komisji Europejskiej i jej wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa za obronę praworządności w Europie i Polsce, ale jednocześnie oceniła, że "mandat instytucji europejskich jest zbyt słaby, zwłaszcza w obliczu tendencji autorytarnych i nacjonalistycznych, które dzisiaj obserwujemy".

"Jestem świadoma tego, że niektóre rządy państw członkowskich - choć myślę, że akurat nie dotyczy to Niemiec - mają skłonność do traktowania tak zwanej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości jako kwestii wewnętrznej, do której nie należy zbytnio się wtrącać" - wskazała.

Tymczasem - jak dodała Gersdorf - "mówimy o sprawie priorytetowej, o inwestycji w naszą wspólną przyszłość". "Jeżeli Unia i jej członkowie powiedzą +pas!+ w sporze o praworządność, to znak firmowy UE, jakim jest poszanowanie praw człowieka i praw podstawowych, jutro może stać się tylko smutnym wspomnieniem" - zaznaczyła.

Gersdorf oceniła, że możemy mówić o "kryzysie państwa prawnego w Polsce".

Jej zdaniem moment historyczny, w którym znalazła się nie tylko Europa, świat jest podstawową przyczyną sytuacji w Polsce. Powiedziała, że Polska jest wciąż młodą demokracją i "jako jedno z najsłabszych ogniw w europejskim łańcuchu narodów stanowi papierek lakmusowy stanu całej Unii Europejskiej".

"Mogłabym mówić długo o polskich doświadczeniach historycznych ostatnich 200 lat, które kładą się długim cieniem na współczesnych sporach narodowych, choć chyba nie ma to sensu, bo takie mroczne zakamarki kryją się w duszy każdego narodu. Nie mam natomiast wątpliwości, że najbardziej rujnujące doświadczenie – okres 45 lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi" - wskazała.

Jak dodała, doświadczenie ruchu Solidarności z lat 80. wiele zmieniło na lepsze. "Przeorało świadomość społeczną. Otworzyło nas na nowe prądy intelektualne i przygotowało grunt pod pokojową transformację do ustroju demokratycznego. Procesowi demokratyzacji kraju nie towarzyszyła (jednak - PAP) wystarczająca debata ani akcja edukacyjna na masową skalę. Obywatelom nie pokazano, co to jest prawo, jak ono działa i dlaczego trzeba go przestrzegać" - oceniła.

Jak mówiła, stawiane są pytania, czy w takim razie przyjęcie Polski do Unii Europejskiej nie było błędem. "Absolutnie nie! Ostatnich 14 lat polskiej obecności w UE to dla nas wielka i ogólnie pozytywna lekcja. Taką lekcją jest również bieżąca sytuacja. Zrozumieliśmy, że państwo prawa to nie jest stan, który się osiąga, lecz ideał, do którego trzeba stale dążyć. W przeciwnym razie dzisiejsze sukcesy są zapowiedzią jutrzejszej klęski" - powiedziała.

Zaznaczyła, że przez swój przyjazd do Karlsruhe chciałaby dać wyraz osobistemu przekonaniu, że właśnie teraz należy bardziej niż kiedykolwiek pielęgnować przyjaźń Niemców i Polaków w zjednoczonej Europie.

Gersdorf na wykładzie zaproponowała też zorganizowanie Paneuropejskiego Kongresu Prawników, w ramach którego prawnicy mogliby lepiej się poznać i przedyskutować przyszłość Europy opartej na rządach prawa.