Agnieszka Kister, dyrektor Centrum e-Zdrowia

Agnieszka Kister, dyrektor Centrum e-Zdrowia

źródło: Materiały Prasowe

Zwróciłabym uwagę na dwa elementy. Pierwszy to komfort dla pacjenta i lekarza. Pacjent nie musi udawać się do placówki i czekać w kolejce, by otrzymać na przykład receptę, a lekarz może udzielać porad i wystawiać dokumenty zdalnie. Drugą kwestią jest zwiększenie dostępności do świadczeń, co dotyczy szczególnie osób mieszkających na terenach wiejskich. Odległość, którą musieli dotąd pokonać, by otrzymać receptę i spotkać się z lekarzem przestaje mieć znaczenie, właśnie dzięki rozwiązaniom takim jak e-recepta, e-skierowanie czy e-wizyta.

Cyfryzacja usług medycznych pozwala także zwiększyć efektywność kosztową samego systemu. Biorąc pod uwagę, że pewne procedury mogą zostać zoptymalizowane czy częściowo zautomatyzowane, lekarze zyskują czas, który dotąd poświęcali na prace manualne, co jest bezcenne w sytuacji, gdy mamy braki kadrowe.

Jest bezpieczniej

Cyfryzację systemu opieki zdrowotnej oceniam bardzo pozytywnie. To był świetny pomysł, który dobrze się rozwija i przyniósł dodatkowe korzyści w czasie pandemii COVID-19. Wystawienie e-recepty jest o wiele bezpieczniejsze, pacjent nie musi po nią przychodzić, w podobny sposób można też e-receptę anulować i przekazać następną jeśli doszło do pomyłki. Dla moich pacjentów to ważne ponieważ wielu z nich realizuje recepty w innych miejscowościach. E-skierowania do specjalistów nie są jeszcze powszechne, ale kiedy ten system zacznie być szeroko stosowany, również mogą być dużym ułatwieniem.

Nowoczesna ochrona zdrowia

Mieszkańcy Gminy Strzelin korzystają z usług medycznych świadczonych przez Publiczny Zakład Lecznictwa Ambulatoryjnego w Strzelinie – największej przychodni w powiecie strzelińskim. Pacjenci PZLA już od 2018 r. otrzymują e-recepty, a od początku 2020 r. również e-skierowania. Nowoczesna forma wystawiania recepty i skierowań przyczyniła się do zmniejszenia kolejek, a w okresie epidemii SARS-CoV-2 ograniczyła ryzyko zakażenia. Szczególnie e-skierowania, jako nowa forma usługi, umożliwiła pacjentom szybsze poruszanie się w systemie opieki zdrowotnej. Uważam, że należy zachęcać do stosowania nowoczesnych rozwiązań teleinformatycznych dla dobra naszych pacjentów.

System coraz bardziej funkcjonalny

Pandemia w pełni uświadomiła nam korzyści z cyfryzacji służby zdrowia. Z e-receptą, mówiąc obrazowo, przejechaliśmy przez przejazd przed pędzącym pociągiem w ostatniej sekundzie. Gdybyśmy nie mieli tego rozwiązania, to pandemia w Polsce wyglądałaby zupełnie inaczej.

E-skierowanie budzi o wiele mniej emocji niż e-recepta, gdyż jest o wiele prostsze w obsłudze logistycznej. Programy gabinetowe są tak przygotowane, że to się praktycznie odbywa z automatu. Drugi ważny element, na który trzeba zaczekać, to racjonalność wystawiania skierowań i uporządkowanie kolejek osób oczekujących na wizytę u specjalisty. Kiedy osiągniemy pełną funkcjonalność tego systemu, wykorzystanie e-skierowania zablokuje automatycznie możliwość zapisania się pacjenta na inny termin, w innej lokalizacji czy u innego lekarza tej samej specjalności.

Dzięki e-skierowaniu mamy możliwość mierzenia ile badań zlecają lekarze rodzinni, czy lekarze specjaliści i jest to proste do kontrolowania. Jest to kolejna ciekawa funkcjonalność, która umożliwia nam mierzenie, ile badań zlecają lekarze rodzinni czy lekarze specjaliści pacjentom i jest to bardzo proste do kontrolowania.

Doceńmy e-zdrowie

Mówiąc o e-zdrowiu, chcę podkreślić, że wydarzyły się w naszym kraju wreszcie rzeczy wielkie, których ludzie chyba nie mieli jeszcze czasu docenić. Dzięki temu, że zgodnie z terminem, czyli na początku 2020 r. weszły do masowego użytku elektroniczne recepty, uratowano wiele istnień ludzkich. Ta dość nieskomplikowana procedura, polegająca na możliwości wystawienia recepty na odległość spowodowała, że ludzie nie muszą odwiedzać swojego lekarza w celu przedłużenia przewlekłego leczenia, a więc nie przenoszą koronawirusa do poradni i nie wynoszą go z niej na zewnątrz. W obecnych warunkach jest to rzecz nie do przecenienia.

Wszystko, co idzie tym śladem, a więc funkcjonalności oparte na podobnym schemacie, jak e-recepta, e-skierowanie do specjalisty czy e-skierowanie do szpitala, to fantastyczne narzędzia, które ułatwiają pracę, zabezpieczają personel medyczny i dają dużo większy komfort leczenia pacjentom. Od strony informatycznej są to proste rozwiązania, polegające na wymianie danych między uczestnikami rynku zdrowia. Natomiast wprowadzenie ich w skali ogólnopolskiej, w tym samym momencie, bardzo ułatwia pracę i tworzy zupełnie nowe możliwości.

W Polsce mamy specyficzną sytuację, gdyż istnieje jeden ogólnokrajowy system e-zdrowia. To wcale nie jest takie oczywiste, gdy patrzymy na inne kraje, w których obok siebie funkcjonują systemy lokalne, regionalne i prywatne. Rzadko zdarza się, by jeden system łączył cały kraj i docelowo jest to ogromny plus i fantastyczna cecha e-zdrowia w Polsce.

Nowa jakość w leczeniu

Wokół e-zdrowia narosło wiele mitów. Już na etapie pilotażu elektronicznych recept prowadziłem analizy pokazujące, jak pacjenci radzili sobie z ich wykupywaniem. Wiadomo, że nie wszystkie recepty wystawione przez lekarza pacjenci wykupują, co jest zjawiskiem powszechnym na świecie i uwarunkowanym różnymi czynnikami. Okazało się, że najmniejsze problemy e-recepty sprawiały osobom najstarszym, które wykupiły ich procentowo najwięcej. Nie było więc zagrożenia, którego się powszechnie obawiano, że osoby starsze, mówiąc kolokwialnie, „wyłożą się na tym”.

Można dziś powiedzieć, że e-recepty zapobiegły wykluczeniu z leczenia w sytuacji pandemii tych osób, które ze względu na wiek znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na COVID-19. Dzięki temu, że nie musiały się stawiać osobiście u lekarza, by otrzymać receptę, mogły bezpiecznie kontynuować leczenie.

Jako człowiek zajmujący się od strony naukowej badaniem przestrzegania zaleceń terapeutycznych muszę dodać, że dzięki wprowadzeniu e-recept po raz pierwszy w Polsce mogliśmy zrobić analizę tego, ile leków pacjenci naprawdę wykupują. Wcześniej nie było dostępu do danych z recept ręcznie wypisywanych. Warunek wykupienia recepty jest w przypadku systematycznej terapii kluczowy i e-recepty dają nam w to doskonały wgląd. Już dziś można sobie wyobrazić sytuację, że wyposażony w elementy sztucznej inteligencji program gabinetowy podpowiada lekarzowi: zwróć uwagę na tego pacjenta, bo ma na co dzień pięć leków do stosowania, a z analizy wynika, że cztery bierze regularnie, ale piąty wykupił ostatni raz kilka miesięcy temu.

Z badań naukowych opartych na danych z e-recept wynikają też niezwykle ciekawe analizy dotyczące niepożądanych interakcji lekowych. Do tej pory nie były one dostępne w takiej skali, dziś mamy natomiast wgląd w te zagadnienia w ujęciu ogólnopolskim. Politerapia czyli leczenie wielolekowe niesie własne zagrożenia i takie dane dają nam zupełnie nową jakość w podejściu do problemu.

Skuteczna ewolucja

Polscy lekarze, farmaceuci i pacjenci mogą sobie pogratulować, że wspólnie zrobiliśmy ten krok w kierunku e-zdrowia znacznie szybciej niż wiele innych krajów. Oczywiście rozwiązania administracyjne są do tego i zachętą, i przynagleniem, ale patrząc z perspektywy, wszystko funkcjonuje skutecznie. Wielu lekarzy zapomniało już, jak wyglądało wypisywanie recept papierowych. Obecne rozwiązania są znacznie prostsze i wygodniejsze oraz stwarzają możliwość łatwego archiwizowania i szybkiego sprawdzenia, co komu się wystawiło.

Skuteczności wprowadzania rozwiązań e-zdrowia w naszym kraju sprzyja fakt, że robimy to ewolucyjnie. Zaczęliśmy od dość prostej funkcjonalności, jaką było elektroniczne zwolnienie, wystawiane relatywnie rzadko. Był to doskonały sposób przygotowania lekarzy na wejście e-recept, których wystawia się o wiele więcej – w moim przypadku są to liczby idące w setki dziennie. E-skierowania będą kolejnym krokiem na tej drodze. Co dadzą? Klasycznym przykładem jest powielanie badań, gdy pacjent robi je ze skierowania POZ, specjalisty i jeszcze w szpitalu. Nic to nie wnosi, a generuje koszty i niepotrzebnie wydłuża proces terapeutyczny. Dostęp do już wykonanych badań, a szerzej, do całej elektronicznej dokumentacji medycznej to zresztą nie tylko źródło racjonalizacji wydatków. Dzięki niemu można na przykład uniknąć zastosowania leków, które wcześniej nie wykazały się u pacjenta skutecznością, a nieprzytomnemu pacjentowi nie zaordynować tych, na które jest uczulony.

Musimy jednak myśleć o e-zdrowiu, jako o procesie a nie celu, który możemy w pewnym momencie osiągnąć i spocząć na laurach. To będzie działanie ciągłe, a modyfikacje systemu będą musiały postępować, ponieważ życie samo przynosi nowe potrzeby społeczne i nowe wyzwania zdrowotne. COVID-19 jest tego doskonałym przykładem – trzeba było stworzyć dodatkowy ogólnopolski system generujący skierowania na badania w kierunku tego wirusa, który wcześniej nie był przecież potrzebny.

Można to porównać do treningu sportowego. Jeśli osiąga się dobry wynik, to aby go jeszcze poprawić, trzeba zoptymalizować działania. To nie jest proste, potrzeba do tego ludzi, którzy są fachowcami i razem będą trenowali mistrza. Wyniki można też poprawiać, ucząc się na błędach własnych i innych. Z cyfryzacją zdrowia jest bardzo podobnie. Ważne, by przy kolejnych jej etapach głos lekarzy i innych użytkowników systemu e-zdrowia był słyszany, również przy konstruowaniu i testowaniu rozwiązań informatycznych przed ich ostatecznym wdrożeniem w skali ogólnopolskiej. To nie wydłuży procesu, a istotnie ułatwi pracę profesjonalistów i zwiększy społeczną akceptację dla rozwiązań e-zdrowia.