statystyki

Godlewski: Unia złapała oddech, Polska zostaje z tyłu

autor: Andrzej Godlewski20.10.2017, 19:00
Polski kłopot z Unią Europejską polega dziś na tym, że na jej szczytach panuje przekonanie, iż należy wreszcie zająć się nawet najtrudniejszymi, odkładanymi dotąd problemami i podejmować decyzje.

Polski kłopot z Unią Europejską polega dziś na tym, że na jej szczytach panuje przekonanie, iż należy wreszcie zająć się nawet najtrudniejszymi, odkładanymi dotąd problemami i podejmować decyzje.źródło: ShutterStock

Parafrazując słynną definicję futbolu, którą stworzył angielski piłkarz Gary Lineker, można powiedzieć, że Unia Europejska to taka gra, w której Polacy nie biorą udziału, ale denerwują się, że wygrywają inni. Nawet jeśli jest to przesadna opinia, to naprawdę nieznacznie. Dobrze pokazuje to ostatni szczyt UE. Europejscy przywódcy omawiali kwestie migracji, wspólnej obrony i przyszłości Unii – tematy, którymi polskie władze w ogóle wolałyby się nie zajmować. Tymczasem dyskusje i decyzje w tych sprawach zdominują także kolejne unijne szczyty.

W ostatnich latach szefowie państw i rządów UE nieustannie zajmowali się kryzysami. Podczas swoich spotkań musieli zastanawiać się, jak ratować Grecję, europejskie banki, Ukrainę, Wielką Brytanię czy imigrantów. Dla wielu Europejczyków Unia w coraz większym stopniu stawała się synonimem kryzysu. To zjawisko jednak nie wszystkich martwiło. Przy takiej okazji można było przecież pokazać, że są politycy, którzy potrafią solidnie rządzić w swoich krajach, a w razie konieczności znajdą się rozwiązania alternatywne.

Teraz Europa złapała oddech. Odbyły się już wybory we Francji i w Niemczech, populiści nie okazali się tak straszni, kryzys migracyjny wydaje się być pod kontrolą i można wreszcie zastanowić się nad przyszłością wspólnoty. Na dyskusje i decyzje jest kilkanaście miesięcy, czyli do czasu opuszczenia Unii przez Brytyjczyków i wyborów do Parlamentu Europejskiego na wiosnę 2019 r. To w tym okresie ustalone zostaną kształt i finanse UE na przyszłą dekadę. Zapowiedzieli to już Emmanuel Macron, Jean-Claude Juncker i Donald Tusk. Zrobiłaby to zapewne także Angela Merkel, ale na razie nie ma jeszcze rządu i najpierw musi porozumieć się z nowymi koalicjantami.

Europejscy liderzy prześcigają się w pomysłach, które mają uczynić Unię silniejszą, bardziej demokratyczną i bliższą obywatelom. Jeszcze do niedawna można było z ironią komentować takie zapowiedzi – niewiele z nich wynikało. Teraz decydentom w Europie mocno zależy na tym, by pokazać, że Unia nie straciła sterowności i będzie zmierzać w kierunku, który sama sobie wyznaczy. Zapraszając na ostatni szczyt, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk przedstawił szefom państw i rządów Unii „agendę przywódców”, według której mają oni teraz szybciej podejmować decyzje i skuteczniej je wdrażać. Ten „plan Tuska”– jak program ten określił „Financial Times”, który jak to gazeta brukselskich elit oczywiście nie uwzględnił wrażliwości niektórych uszu nad Wisłą – zapowiada kilkanaście różnego rodzaju szczytów i spotkań europejskich liderów.


Pozostało 66% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie