Komisja prawna i praw człowieka Rady Europy poparła na poniedziałkowym posiedzeniu w Strasburgu projekt rezolucji w sprawie katastrofy smoleńskiej, w którym znalazło się żądanie zwrotu Polsce przez Rosję wraku samolotu Tu-154M.

"Rosja musi się tego posłuchać, co nie znaczy, że natychmiast się posłucha" - powiedział Macierewicz, odnosząc się do prac nad rezolucją. Jego zdaniem, jest to stanowisko międzynarodowej opinii publicznej, "jednego z najważniejszych wspólnych organów, do którego wchodzą także te państwa europejskie, które nie wchodzą w skład Unii Europejskiej".

Podkreślił, że "to jest jednolite stanowisko całej międzynarodowej opinii publicznej". Zaznaczył też, że stanowisko komisji ma charakter polityczny. "Znając stanowisko Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych państw, wiemy, że ta presja na Rosję wreszcie zaczęła oddziaływać" – ocenił.

Jak dodał, projekt rezolucji stwierdza, że "Rosja działała bezprawnie nie zwracając Polsce wraku i niszcząc go, nie wydając Polsce bardzo wielu materiałów". Podkreślił, że dokument powołuje się na raport techniczny podkomisji smoleńskiej z 11 kwietnia br., "przywołując jego konkluzje, stwierdzając że samolot został zniszczony na skutek eksplozji".

Autorem przegłosowanego przez komisję prawną RE stanowiska jest holenderski parlamentarzysta Pieter Omtzigt z Europejskiej Partii Ludowej. Prace nad rezolucją trwały od kilku lat. W październiku 2014 r. projekt został zgłoszony do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy; podpisało się pod nim wówczas ponad 40 parlamentarzystów ZP RE, głównie z grupy Europejskich Konserwatystów, w tym politycy PiS. Następnie w 2015 roku trafił do komisji prawnej i praw człowieka, która właśnie go przyjęła. Jednym z wnioskodawców dokumentu był poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji zgłoszono wniosek, by raport przyjęło Zgromadzenie Parlamentarne RE.

Rezolucja zwraca uwagę, że zgodnie z konwencją chicagowską, kraj, w którym wydarzył się wypadek, ma obowiązek zwrócić wrak, gdy tylko zakończy się techniczne śledztwo dotyczące bezpieczeństwa ruchu, co miało miejsce w styczniu 2011 r. Wskazuje przy tym, że odmowy władz Rosji są nadużyciem prawa i napędzają spekulacje po stronie polskiej, że Moskwa ma coś do ukrycia w tej sprawie. (PAP)

autor: Jakub Borowski