Przewodnicząca Komisji Europejskiej podkreśla, że UE robi wszystko, aby oddalić ryzyko agresji ze strony Rosji. "Sytuacja jest bardzo poważna. Mamy nadzieję – i robimy wszystko, co w naszej mocy – że znajdziemy wyjście dyplomatyczne. Ale oczywiście musimy też być przygotowani na to, że nasze wysiłki mogą się nie powieść. Dla UE jest bardzo jasne, że jakakolwiek dalsza eskalacja militarna ze strony Rosji będzie miała poważne konsekwencje" - wskazuje.

Jak podkreśla, Komisji powierzono zadanie opracowania sankcji gospodarczych oraz finansowych i zostało to zrobione w ścisłej koordynacji z państwami członkowskimi i partnerami międzynarodowymi. "Przygotowaliśmy solidny i kompleksowy pakiet sankcji finansowych i gospodarczych, od ograniczenia dostępu do kapitału zagranicznego po kontrolę eksportu, w szczególności towarów technicznych" - mówi.

Jak tłumaczy, Rosja pilnie potrzebuje modernizacji swojej gospodarki, a nie może tego zrobić bez technologii, w których Zachód ma niekwestionowaną globalną dominację. W tym kontekście wskazuje na zaawansowane technologicznie komponenty, których Rosja nie może łatwo zastąpić w dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja, obronność, komputery kwantowe, czy lasery.

Reklama

Pytana, czy w skład pakietu sankcji wejdzie także gazociąg Nord Stream 2 i czy Nord Stream 2 zacznie działać, odpowiedziała, że będzie to "zależało od postawy Rosji". "Dziwny jest sposób, w jaki Gazprom prowadzi interesy. W czasie, gdy ceny gazu idą w górę, a popyt jest ogromny, firma ogranicza podaż dla swoich klientów. Rosja wywiera presję militarną na Ukrainę i wykorzystuje nas jako środek nacisku na dostawy gazu. Dlatego jest czymś oczywistym, że Nord Stream 2 nie może zostać usunięty ze stołu, jeśli chodzi o sankcje" - mówi.

Reklama

Szefowa KE daje też do zrozumienia, że sankcje mogą objąć bezpośrednie otoczenie prezydenta Putina i rosyjskich oligarchów, zarówno bezpośrednio jak i poprzez sankcje finansowe i gospodarcze. Pytana, czy w sytuacji nadzwyczajnej UE posunęłaby się nawet do nałożenia sankcji na prezydenta Putina, odpowiada: "Wszystko w rękach Rosji. Poczekajmy i zobaczmy, jak rozwinie się sytuacja".

Zdaniem szefowej KE Putin wie, że ma coś, czego rozpaczliwie potrzebuje UE – gaz ziemny. "Prawdopodobnie myśli, że Zachód blefuje. Dlatego bardzo aktywnie pracujemy nad znalezieniem nowych źródeł energii. Właśnie nawiązałam strategiczne partnerstwo energetyczne z prezydentem USA Joe Bidenem, skupiając się w szczególności na skroplonym gazie ziemnym (LNG). Rozmawiamy z wieloma różnymi dostawcami na całym świecie. Wiele krajów jest bardzo zainteresowanych rozwojem dobrej, długofalowej współpracy z Europą" - mówi. Jak informuje, rozmowy prowadzone są ze wszystkimi dostawcami, w tym Norwegią, Katarem, Azerbejdżanem, Egiptem oraz USA.

Jej zdaniem odłączenie Europy od gazu nie leży w interesie Rosji. "Rosyjska gospodarka jest bardzo jednowymiarowa. Dwie trzecie łącznych dochodów Rosji pochodzi z eksportu gazu i ropy, a dwie trzecie trafia do Europy. W rozmowach, które w tej chwili prowadzimy, widzimy, jak chętni są inni dostawcy, aby wskoczyć w tę lukę. Odbudowa nadszarpniętego zaufania w stosunkach z Europą leży więc w interesie Kremla" - podkreśla.

W jej opinii warto budować terminale LNG, także w Niemczech. "Należy zauważyć, że w ciągu ostatniej dekady konsekwentnie poprawialiśmy solidarność energetyczną w Europie, tworząc na przykład sieć rurociągów. Tylko od 2013 roku Europa zainwestowała w 115 różnych rurociągów i połączeń międzysystemowych. Nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcemy być. Ale mamy różne klastry regionalne, które mogą zapewnić dostawy transgraniczne" - wskazuje.

Szefowa KE wskazuje, że ceny energii są obecnie wysokie, głównie z powodu wysokich cen gazu, a odnawialne źródła energii są znacznie tańsze. "Obecna sytuacja będzie zatem stanowić dalszy bodziec dla rozwoju odnawialnych źródeł energii. Na drodze do wspólnego celu, jakim jest neutralność klimatyczna, najważniejsza jest dla mnie uczciwość społeczna wobec osób o niskich dochodach i małych przedsiębiorstw. Dlatego zaproponowaliśmy społeczny fundusz klimatyczny" - wskazuje.

Jak podkreśla, w procesie transformacji gaz będzie wykorzystywany do jak najszybszego wycofania się z węgla i przejścia na zielony wodór, ale nie dłużej. "Jeśli chodzi o energię jądrową, która ma tę zaletę, że jest niskoemisyjna, koncentrujemy się na najnowszych technologiach i dążymy do zrównoważonych rozwiązań w zakresie odpadów. Jednak odnawialne źródła energii to oczywiście przyszłość" - mówi.

Pytana, czy inne kraje europejskie i Amerykanie są w stanie zrozumieć, dlaczego w środku kryzysu energetycznego Niemcy zamykają swoje ostatnie elektrownie jądrowe, odpowiedziała, że państwa członkowskie same decydują o swoim koszyku energetycznym. "Preferencje technologiczne są różne i należy je szanować" - konstatuje.

Na pytanie, czy Komisja wniesie sprawę przeciwko Gazpromowi, odpowiedziała, że dochodzenie jest w toku. "Komisja zadała pytania Gazpromowi, a jego odpowiedzi są obecnie analizowane. Nie mogę przewidzieć, jaki będzie wynik" - mówi.

W wywiadzie pada też pytanie o fakt, że firma Nord Stream 2 właśnie założyła niemiecką spółkę zależną i czy w związku z tym wystarczy mieć firmę-przykrywkę, aby sprostać wymogom UE. "W tej chwili swoją pracę wykonuje Federalna Agencja Sieci. Dopiero po jej zakończeniu Komisja Europejska zbada sytuację. A my skupimy się przede wszystkim na zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw dla całej Europy" - odpowiada Von der Leyen.

Pytana o krytykę Ukrainy przez byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera odpowiedziała, że jest on opłacany przez rosyjskie firmy energetyczne i reprezentuje ich interesy. "W Europie każdy może swobodnie wyrażać swoją opinię" - mówi.

Łukasz Osiński (PAP)