"Fake newsy to nie jest nowość w świecie informacji. Istnieją od zawsze, tylko teraz zwiększyła się skala tego zjawiska" – wyjaśnia Rafał Pikuła. Gość podcastu, w rozmowie z Agnieszką Gorczycą (Infor.pl), zauważa, że pogoń za "klikalnością" doprowadziła do pandemii fake newsów.

Ponadto obecny model biznesowy mediów również promuje taką zależność. Jedno jest pewne – fake newsy stają się dochodowym biznesem. Kto na nich zarabia? Jak się przed nimi bronić? Posłuchajcie podcastu!

Jaką rolę obecnie odgrywają firmy Big Tech?

Big Tech, czyli największe spółki technologiczne, są nie tylko potentatami ekonomicznymi, nie tylko firmami, które dyktują warunki na rynkach, ale przede wszystkim są to firmy, które decydują o tym, co myślimy, co robimy i jakie mamy poglądy polityczne. Mają wielki wpływ na kwestie społeczne – przekonuje Pikuła.

Dlaczego powstają fake newsy?

Dzisiejsze media dają ogromne możliwości tworzenia fake newsów, czyli fałszywych informacji i wpływania na narracje i debaty. Oczywiście, jak kiedyś pojawiła się plotka, to dochodziła do kilku, kilkunastu osób, a poprzez tradycyjne media – do kilkuset. Teraz może dochodzić do milionów albo miliardów. Informacja jako taka stała się powszechna.

Bardzo często wprowadzamy fake newsy, ponieważ chcemy kimś manipulować. Po co? Bo chcemy, żeby dał nam swoje pieniądze. Chcemy, żeby przekazał nam władzę, którą ma jako suweren. A władza równa się pieniądze – wyjaśnia.

W jaki sposób firmy mogą się bronić przed fake newsami?

To jest trudny temat, tym bardziej, że w świecie Internetu prawodawstwo wciąż nie nadąża za zmianami technologicznymi. Sam fake news nie jest czymś złym, ale oczernianie konkurencji i nieuczciwa konkurencja jest zła. Brakuje jasnych definicji prawnych, ułatwiających walkę z fake newsami.

Firma, wobec której konkurencja prowadzi taką kampanię fake newsów, może sprawdzić, kto pisze te komentarze. Może je usuwać. Może prowadzić politykę wyjaśnienia. Tylko, że jak dobrze wiemy, fałszywa informacja działa dużo mocniej niż prawdziwa. Takie gorące, hot newsy, pełne skandalizujących treści działają dużo mocniej. Zasięg dementi jest o wiele mniejszy niż zasięg plotki – podsumowuje Pikuła.

Rafał Pikuła - redaktor, publicysta, entuzjasta nowych mediów i czujny obserwator cyfrowej transformacji.