Polski sektor bankowy należy do najbardziej nowoczesnych w Europie, jednocześnie coraz częściej słychać, że stał się zbyt zachowawczy. Banki chętnie finansują tradycyjne projekty i bez problemu udzielają kredytów firmom o dobrej historii, ale znacznie trudniej znaleźć kapitał na przedsięwzięcia obarczone większym ryzykiem. Tymczasem takie projekty mogą decydować o przyszłości polskiej gospodarki.
O potrzebie większej odwagi banków, problemie kapitału wysokiego ryzyka, europejskiej konkurencji, odbudowie Ukrainy oraz konieczności ciągłego zarządzania zmianą w programie „Z pierwszej strony” rozmawiał Szymon Glonek z Janem Krzysztofem Bieleckim, byłym premierem i przewodniczącym Rady Programowej Europejskiego Kongresu Finansowego.
Banki muszą zrobić coś więcej
Podczas Europejskiego Kongresu Finansowego Jan Krzysztof Bielecki apelował do prezesów banków o większą kreatywność i „twórczy niepokój”. Nie chodzi jednak o to, aby banki nagle zaczęły podejmować niekontrolowane ryzyko. Problem polega na tym, że polska gospodarka potrzebuje kapitału także dla projektów, które nie mieszczą się w tradycyjnym modelu bankowego finansowania.
Polska, podobnie jak większość Europy, wciąż opiera finansowanie gospodarki w znacznie większym stopniu na bankach niż Stany Zjednoczone. Za oceanem przedsiębiorcy mogą korzystać z rozbudowanego rynku funduszy inwestycyjnych, private equity czy venture capital.
– Trudno nie oczekiwać od banków, żeby zrobiły trochę więcej, niż mają to zapisane w swoim statucie – mówił Bielecki podczas rozmowy.
Jak zauważył, w czasie debaty prezesów banków na Europejskim Kongresie Finansowym pojawił się jednak istotny problem. Jeżeli bank angażuje się w finansowanie kapitałowe, czyli tzw. equity, znacząco rośnie ryzyko takiej inwestycji. W efekcie z punktu widzenia wymogów kapitałowych może się ona okazać dla banku nieatrakcyjna.
To pokazuje, że samo wezwanie banków do większej odwagi nie wystarczy. Potrzebne są również rozwiązania, które pozwolą instytucjom finansowym angażować się w projekty o wyższym potencjale wzrostu, ale także wyższym ryzyku.
Problemem jest kapitał wysokiego ryzyka
Polskie banki nie mają większego problemu z finansowaniem przedsiębiorstw, które mogą przedstawić dobry, tradycyjny projekt inwestycyjny. Problem zaczyna się tam, gdzie potrzebny jest kapitał na rozwój nowych technologii, innowacyjne przedsięwzięcia czy firmy znajdujące się jeszcze na wcześniejszym etapie rozwoju.
– Każdy projekt sfinansujemy – tak, według Bieleckiego, argumentowali podczas kongresu przedstawiciele sektora bankowego. Problem w tym, że pytanie brzmi: jakie projekty?
Były premier zwracał uwagę, że polski rynek kapitałowy nadal jest zbyt słaby, aby w pełni zaspokoić potrzeby gospodarki. Państwo próbuje go wzmacniać poprzez instytucje takie jak BGK czy PFR, ale to wciąż nie rozwiązuje całego problemu.
Jednym z pomysłów mogłoby być większe zaangażowanie samych banków.
– Może banki powinny stworzyć konsorcjum, może powinny wspólnie zainwestować jakiś wehikuł, może skoro w bankach jest kilkaset miliardów w tej chwili wolnych pieniędzy, może nawet właściciele powinni się zgodzić, że z części będą wydzielone fundusze podwyższonego ryzyka – proponował Bielecki.
Taki model oznaczałby odejście od tradycyjnej roli banku, ale zdaniem Bieleckiego właśnie tego może wymagać obecna sytuacja gospodarcza.
Polskie banki są nowoczesne, ale stały się ostrożniejsze
Paradoks polskiej bankowości polega na tym, że z jednej strony jest ona technologicznie bardzo zaawansowana, z drugiej – według Bieleckiego – w ostatnich latach wyraźnie wzrosła ostrożność sektora.
Jedną z przyczyn może być doświadczenie związane z ryzykiem prawnym. Bielecki wskazywał m.in. na wieloletnie konsekwencje kredytów frankowych.
– Sektor bankowy w sumie wyrezerwował 100 miliardów – mówił, wskazując na skalę środków, które zostały przeznaczone na rezerwy związane z kredytami frankowymi.
Jego zdaniem doświadczenia sektora z ostatnich lat sprawiły, że banki znacznie ostrożniej podchodzą do nowych przedsięwzięć.
– Efekt jest taki, że faktycznie zgadzam się z pańskim pytaniem, czy też hipotezą, że w tych bankach aż bulgotało kiedyś od różnych pomysłów – mówił Bielecki.
Dziś ten ferment jest, jego zdaniem, znacznie słabszy. Tymczasem konkurencja nie czeka.
BLIK pokazuje, że Polska potrafi tworzyć innowacje
Bielecki zwracał uwagę, że ostrożność banków nie oznacza braku kompetencji technologicznych. Wręcz przeciwnie – polski sektor bankowy należy do najbardziej zaawansowanych cyfrowo w Europie.
Przykładem jest BLIK, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich rozwiązań w obszarze płatności.
– BLIK to jest nawet, można powiedzieć, trochę taki nasz przykład, jak można było fajnie coś stworzyć, ale nie udało się tego sprzedać Europie – zauważył Bielecki.
Jego zdaniem Polska miała kilka lat temu bardzo dobrą okazję, aby mocniej wejść z tym rozwiązaniem na rynki europejskie.
To właśnie ten przykład pokazuje różnicę między stworzeniem innowacyjnego produktu a umiejętnością jego skalowania. Polska potrafi tworzyć rozwiązania, ale nie zawsze potrafi wykorzystać je do budowania pozycji swoich firm poza krajowym rynkiem.
Europa ma problem z fragmentacją
Problem z kapitałem nie dotyczy wyłącznie Polski. Bielecki wskazywał na znacznie szerszy problem europejskiej gospodarki – rozdrobnienie rynku finansowego.
Nie zgodził się jednak z tezą, że w Europie nie ma dużych banków zdolnych do finansowania wielkich projektów. Problemem jest raczej to, że europejski rynek pozostaje podzielony na 27 państw, z których każde chce zachować możliwie dużą kontrolę nad własnym sektorem finansowym.
– Unia Europejska ma ten swój urok, że to jest 27 krajów, każdy z nich jest najważniejszy, każdy chciałby być liderem rynku i tak dalej – mówił.
Jako przykład podał własne doświadczenia związane z konsolidacją sektora bankowego w Europie. Bariery polityczne i narodowe interesy sprawiają, że proces tworzenia rzeczywiście paneuropejskich instytucji finansowych jest bardzo trudny.
To jedna z przyczyn, dla których Europa nie wykształciła odpowiednika największych amerykańskich banków o globalnej skali.
Ukraina: wielkie możliwości, ale bez złudzeń
Jednym z tematów Europejskiego Kongresu Finansowego była również przyszła odbudowa Ukrainy. Wśród rekomendacji pojawiły się m.in. propozycje stworzenia wspólnego europejskiego mechanizmu gwarancji oraz centralnego rejestru projektów bankowych, który pozwoliłby lepiej przygotować się do finansowania odbudowy.
Bielecki zwracał jednak uwagę, że Europa ma tendencję do działania według modelu, w którym każdy kraj chce być liderem.
– Każdy kraj jednak mówi, że to świetnie, żeby to zrobić, ale ja będę liderem – komentował.
Były premier przestrzegał także przed zbyt dużym optymizmem dotyczącym przyszłych inwestycji w Ukrainie.
– Że to jutro zmieni się Ukraina w takie Eldorado, gdzie wszyscy będą dziesiątki miliardów zarabiali, to powiem szczerze, tak średnio w to wierzę – mówił.
Jego zdaniem Polska powinna przede wszystkim wykorzystywać doświadczenie firm, które już są obecne na ukraińskim rynku, oraz wzmacniać instrumenty gwarancyjne.
Potrzebujemy „kreatywnego niepokoju”
Najważniejszym przesłaniem rozmowy Bieleckiego nie była jednak sama kwestia banków. Była nim potrzeba ciągłego zarządzania zmianą.
Zdaniem byłego premiera polska gospodarka nie może zadowolić się dotychczasowymi sukcesami.
– Jedyna rzecz, która jest ważna, to jest umiejętność zarządzania zmianą. Uważam, że nic bardziej się nie liczy w życiu, jak umiejętność nieustającego zarządzania zmianą – podkreślał.
Polska ma dziś wiele powodów do satysfakcji. Rozwinęła nowoczesny sektor bankowy, zbudowała silne przedsiębiorstwa i znacząco zwiększyła swoją rolę w europejskiej gospodarce. Jednak świat nie stoi w miejscu.
Dlatego Bielecki przekonywał, że potrzebny jest nieustanny impuls do szukania nowych możliwości.
– Myślę, że gdybyśmy mogli spuentować naszą rozmowę i w ogóle zainicjować ruchy kreatywnego niepokoju czy w ogóle takiego fermentu gospodarczego, myślę, że to by było bardzo dobre – mówił.
W jego ocenie oznacza to również zgodę na podejmowanie ryzyka i możliwość poniesienia porażki.
– Coś można zrobić więcej, że można zaryzykować, że można też przegrać – zauważył. – Jeśli jednak nie będziemy szukać nowych możliwości, trudno oczekiwać, że osiągniemy większe sukcesy.
Młodzi: sztuczna inteligencja i innowacje
W tym kontekście ważną rolę mają odegrać nowe pokolenia pracowników oraz sztuczna inteligencja. Bielecki zwracał uwagę, że polski sektor finansowy potrzebuje nie tylko technologicznego rozwoju, ale również większej „ikry”.
– Pewnie trochę musimy wypuścić więcej młodych, którzy chcą się ścigać i próbują tych nowych miejsc, czy w sektorze finansowym, który mamy w miarę fajny i stabilny, no ale teraz gdyby się przydało mu trochę tak jeszcze więcej ikry dołożyć – mówił.
Sztuczna inteligencja może ten proces przyspieszyć, ale nie powinna stać się wymówką dla rezygnacji z samodzielnego myślenia.
Bielecki zwracał uwagę, że AI może pomagać również konkurencji – w tym zagranicznym bankom, które mogą dzięki nowym technologiom skuteczniej wejść na polski rynek.
– Sztuczna inteligencja może pomagać też konkurencyjnym bankom, które wejdą na polski teren i zabiorą chleb i zyski tym graczom dotychczasowym – ostrzegał.
Dlatego polskie banki nie mogą uznać, że skoro dziś są nowoczesne i stabilne, ich pozycja jest zagwarantowana na przyszłość.
Nie chodzi tylko o technologię
Wnioski z rozmowy są szersze niż kwestia nowych aplikacji, sztucznej inteligencji czy cyfrowej bankowości. Polska gospodarka potrzebuje kapitału, który pozwoli finansować innowacje, ale potrzebuje również większej gotowości do podejmowania ryzyka.
Banki mają pieniądze, technologię i doświadczenie. Brakuje natomiast mechanizmu, który pozwoliłby w większym stopniu wykorzystać te zasoby do finansowania projektów o wysokim potencjale wzrostu.
Jednocześnie Polska musi nauczyć się lepiej wykorzystywać własne sukcesy i sprzedawać je za granicą. Przykład BLIKA pokazuje, że samo stworzenie dobrego produktu nie wystarczy. Przykład InPostu, o którym mówił Bielecki, pokazuje natomiast, że polski model biznesowy może być z powodzeniem eksportowany na najbardziej rozwinięte rynki Europy.
Dlatego „kreatywny niepokój” nie powinien oznaczać chaotycznego podejmowania ryzyka. Chodzi raczej o to, aby stabilność nie przerodziła się w stagnację.
– Świat idzie do przodu, świat nie stoi w miejscu i my musimy się ścigać – podsumował Bielecki.
I być może właśnie to jest dziś największym wyzwaniem dla polskiego sektora bankowego: nie to, jak zachować osiągniętą stabilność, ale jak wykorzystać ją jako punkt wyjścia do kolejnego etapu rozwoju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu