Największe niespodzianki: niska inflacja i obniżki stóp procentowych

Rozmówcy Łukasza Wilkowicza przyznają, że nie sprawdziły się prognozy inflacji, a w związku z tym i stóp procentowych. - Zaskoczenie numer jeden to inflacja i skala jej spadku, która przewyższyła prognozy formułowane na koniec 2024 roku, o blisko punkt procentowy. To jest dużo – mówi Marta Petka-Zagajewska. Spadek inflacji nastąpił mimo czynników, które działały w przeciwną stronę, jak ekspansywna polityka fiskalna czy wysoki wzrost płac. Jakie były powody mocniejszej dezinflacji? Przede wszystkim kurs złotego. Wobec dolara złoty zyskał od początku roku 15 proc.

Piotr Bielski wskazuje, że to pochodna działań administracji nowego prezydenta USA Donalda Trumpa. - Mocniejszy złoty do dolara to automatycznie niższe ceny energii i towarów konsumpcyjnych z Chin. Na to się nałożyły niższe ceny ropy i tańsza żywność – wylicza Bielski.

Pochodną spadku inflacji okazały się obniżki stóp procentowych. U progu 2025 roku prezes NBP Adam Glapiński mówił jeszcze, że cięcia stóp mogą się zacząć dopiero w 2026 roku. Tymczasem Rada Polityki Pieniężnej pod jego przewodnictwem pomiędzy majem a grudniem 2025 roku obniżyła stopy o 1,75 pkt proc. Obecnie podstawowa stopa NBP wynosi 4 proc.

Marta Petka-Zagajewska z PKO BP i Piotr Bielski z Santander Bank Polska w "Kasie Wilkowicza"
ikona lupy />
Goście "Kasy Wilkowicza" Marta Petka-Zagajewska z PKO BP i Piotr Bielski z Santander Bank Polska byli zgodni: największa niespodzianka 2025 roku w gospodarce to wyraźnie niższa niż prognozowano inflacja / Dziennik Gazeta Prawna

Wzrost gospodarczy i wyzwania inwestycyjne

Według rozmówców Łukasza Wilkowicza wzrost PKB w 2025 roku rzędu 3,5 proc. okazał się zgodny z oczekiwaniami sprzed roku, ale pewien niedosyt budzi struktura tego wzrostu, a zwłaszcza słabsze niż prognozowali analitycy wyniki inwestycji. Marta Petka-Zagajewska widzi jednak plusy takiej sytuacji. - Ważna konstatacja, która z tego płynie, to że rozczarowanie w 2025 roku przekłada się na jeden z filarów optymizmu na 2026 rok. To, co się nie wydarzyło w 2025 roku, nie jest stracone z punktu widzenia gospodarki, tylko z dużym prawdopodobieństwem będzie nam jeszcze bardziej potęgować dynamikę inwestycji w roku 2026 i pchać wzrost gospodarczy w górę – wyjaśnia ekspertka.

Zastój w inwestycjach sektora prywatnego wynikał z dużej awersji do ryzyka, choć od połowy roku sytuacja zaczęła się poprawiać. Marta Petka-Zagajewska podkreśliła, że „zaczęły się wreszcie poprawiać wyniki finansowe firm. Po okresie bardzo dużej presji na rentowność wreszcie jest chwila oddechu”.

Rynek pracy i fenomen „jobless recovery”

Ekonomiści oceniają, że trafnie przewidywali sytuację na rynku pracy, zwłaszcza wyhamowanie tempa wzrostu wynagrodzeń. Co z zatrudnieniem? - Mnie dość mocno ucieszyło, że w III kwartale po raz pierwszy od dwóch lat zobaczyliśmy wzrost liczby pracujących w tzw. statystyce BAEL (badanie aktywności ekonomicznej ludności). Ona wzrosła w przemyśle, czyli w tym obszarze gospodarki, który najbardziej redukował liczbę etatów przez poprzednie kwartały – wskazuje Piotr Bielski. - Ożywienie gospodarcze bez wzrostu zatrudnienia, czyli „jobless recovery”. To nie może trwać zbyt długo, szczególnie jeśli wejdziemy w okres większego ożywienia inwestycji infrastrukturalnych. Zazwyczaj tego typu inwestycje wiążą się z większym zapotrzebowaniem na pracowników. Więc oznaka wzrostu popytu na pracowników zaczęła się pojawiać i mam nadzieję, że to jest początek takiego pozytywnego trendu – dodaje ekspert.

Podsumowanie prognoz na 2025 rok to pierwsza z trzech części „remanentu” w "Kasie Wilkowicza". Kolejna tuż po Świętach.