LSD, psylocybiny i MDMA w leczeniu mózgu
Podkast „Eureka – odkrycie tygodnia” to nowy format „Dziennika Gazety Prawnej”, w którym zaproszeni przez Annę Piotrowską goście komentują najnowsze i jednocześnie najciekawsze publikacje naukowe oraz odkrycia ogłoszone na konferencjach prasowych. Jedna z omawianych publikacji w „Psychedelics” zajmuje się wykorzystaniem psychodelików: LSD, psylocybiny i MDMA w leczeniu zaburzeń funkcjonowania mózgu powstających na skutek długotrwałego stresu. Może być to depresja, zaburzenia lękowe, czy PTSD. Nieustanna aktywacja osi podwzgórze- przesadka- nadnercza, prowadzi do zwiększonej produkcji hormonu stresu, kortyzolu, który powoduje niekorzystne zmiany w mózgu.
Zastosowanie psychodelików zwiększa z kolei produkcję białka BDNF, które jest kluczowe dla regeneracji mózgu, połączeń nerwowych.
- BDNF rzeczywiście jest zaangażowany w zwiększanie neuroplastyczności, ale trzeba pamiętać, że psychodeliki nie są szczególnymi substancjami lub czynnikami, które zwiększają neuroplastyczność.
Zażycie psychodelików może mieć pozytywny i terapeutyczny wpływ
Neuroplastyczność zwiększa się, kiedy się ruszamy, ćwiczymy, uczymy się nowych umiejętności, na przykład nowego języka. I zwiększają ją również inne substancje, jak np. leki przeciwdepresyjne – mówi dr Jan Szczypiński.
W tym samym artykule można przeczytać, że psylocybina zmniejsza ilość cytokin w organizmie. To białka, produkowane, kiedy pojawia się stan zapalny, a w wyniki przewlekłego stresu, czy depresji, obserwuje się ich podwyższony poziom.
- W depresji obserwowane są zwiększone markery prozapalne.
Psychodeliki powodują zmniejszenie stanu zapalnego, wpływają też na poziom neuroprzekaźników, który jest zaburzony w depresji. Oczywiście, jest też kwestia subiektywnego doświadczenia niektórzy twierdzą, samo ich zażycie może mieć pozytywny i terapeutyczny wpływ przełamania dotychczasowych schematów myślenia – mówi dr Jan Szczypiński. Zaznacza przy tym, że polscy badacze są znakomicie zorientowani w światowych trendach naukowych. - Badania nad wpływem psychodelików na czynniki prozapalne prowadzi w Polsce dr Urszula Kozłowska z Poznania. Są to badania zwierzętach i na hodowlach komórkowych. Czekamy na ich wyniki – dodaje gość „Eureki”.
Psychodeliki to nazwa, którą wymyślił w połowie ubiegłego wieku brytyjski psychiatra Humphrey Osmond na potrzeby korespondencji z pisarzem Aldousem Huxleyem. Miała to być osobna grupa substancji „odsłaniających duszę” albo też „odsłaniających umysł”.