Ubolewam nad osobami, które straciły pieniądze w Amber Gold; chciałbym, aby komisja doszła do prawdy, kto za tym stał, ale mnie to nie interesuje - mówił w poniedziałek przed komisją śledczą gdański biznesmen Marius Olech.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) zadając Olechowi pytania przypomniał, że świadek prowadził wiele biznesów w latach 90. "Znając to środowisko gdańskie, czy ma pan jakąkolwiek wiedzę, kto mógł stać za Marcinem P. (szefem Amber Gold), czy to była jego swobodna twórczość, czy rzeczywiście miał jakąś protekcję i skąd miał kapitał początkowy na rozkręcenie tej działalności?" - zapytał.

"Ubolewam nad osobami, które straciły pieniądze. Chciałbym, żebyście państwo doszli tej prawdy, kto to rzeczywiście za tym stał, ale proszę mi wierzyć, naprawdę mnie to nie interesuje" - odpowiedział Olech.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Pod koniec maja br. b. właściciel linii lotniczych Jet Air Krzysztof Wicherek mówił, że szef Amber Gold Marcin P. nie był pierwszym potencjalnym inwestorem, który interesował się jego firmą i że w 2011 r. Olech został mu przedstawiony jako "ewentualny, potencjalny inwestor, który w tym czasie mógł uratować Jet Air".

Olech przyznał w poniedziałek przed komisją, że do dzisiaj interesuje się lotnictwem. "Ale interesuję się lotnictwem, a nie prowadzeniem linii lotniczych, to jest kolosalna różnica" - podkreślił.

"Jeśli w cokolwiek z reguły inwestuję, to inwestuję w nieruchomości" - dodał. Zaznaczył, że sprawy linii lotniczych, to "w ogóle marginalne to były sprawy, tym bardziej że od początku wiedziałem, iż nie będę żadnym inwestorem i ten temat mnie nie interesował, grzecznościowo prowadziłem rozmowy".

Joanna Kopcińska (PiS) zapytała, dlaczego - skoro świadek nie był zainteresowany inwestycją - następowała "kontynuacja spotkań". Olech odpowiedział, że cały czas odbywało się to na prośbę b. dyrektora z Jet Air Ireneusza Dylczyka, a "później już z inicjatywy pana Wicherka. "Skądinąd bardzo sympatycznej osoby, która przypadła mi do gustu mentalnie i osobowo" - powiedział Olech o Wicherku.

"Pan Wicherek próbował jeszcze ratować swoją sytuację, ale ja wiedziałem z góry, że to niestety nie ja, bo ja się nie znam na liniach lotniczych i nie zamierzam nigdy inwestować w tego typu działalność" - zeznał świadek.