« Powrót do artykułu

Ile właściwie było tej hekatomby

Dwudziestopięciolecie gospodarki rynkowej w Polsce właściwie nie stało się przedmiotem publicznej debaty. Otrąbiliśmy rocznicę wejścia w życie planu Balcerowicza, zestawiliśmy ówczesną hiperinflację z obecną deflacją, tamte puste półki z dzisiejszym problemem nadmiernego wyboru, kartki z kartami kredytowymi. I tyle. Dlatego z podziwem patrzę na próby ożywienia dyskusji, jakie podejmuje Rafał Woś tekstem „Nasza hekatomba roku 1990, czyli jak powstało bezrobocie” na łamach Magazynu DGP (nr 45/2015) czy w „Polityce” („Kamieni kupa, czyli co się stało z polskim przemysłem”, „Polityka” z 1–7 kwietnia). Diagnozy są ostre. Siły przekonywania można pozazdrościć. Jedyny problem: przeważają opinie, stosunkowo niewiele faktów. A im także warto się przyjrzeć.

elektrownia, elektrociepłownia, fabryka, przemysł

żródło: ShutterStock

Moment, w którym polski przemysł zaczyna notować wyniki lepsze niż Czechy i Węgry, nieco odsunąłby się w czasie, gdyby za punkt wyjścia przyjąć nie styczeń 1990 r., ale choćby grudzień 1989 r.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (3)

  • antyPOs(2015-04-17 10:43) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Wilkowicz, w tyłek pan wsadź sobie te wyliczenia i analizy. Kto chce to i tak wykaże to co mu wygodne.
    Liczy się to co faktycznie jest a jest prawie bilion długu, brak służby zdrowia, zwijająca się oświata, brak środków w ZUS nawet tych skradzionych z OFE, bezrobocie, brak perspektyw życia w tym kraju - emigracja za chlebem. Restrykcyjny fiskalizm i szukanie wszędzie środków finansowych w postaci mandatów, grzywien i kar. Oczekiwanie na jałmużnę z Unii jak na mannę z nieba.
    Jeśli ktoś będzie udowadniał, że to nie ma związku z agonalnym stanem przemysłu to znaczy że jest głupcem do kwadratu albo jeszcze wyższej potęgi.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2015-04-17 11:57) Zgłoś naruszenie 00

    W Czechach przemysł oddano w ręce obywateli i bardzo szybko wszystko stanęło na nogi.
    W Polsce wymyślono "inwestorów strategicznych" którzy dawali łapówki kupowali zakłady za bezcen, sprzedawali co się dało, a potem likwidowali to co zostało.
    Bezrobocie i bieda to największe osiągnięcie minionego 25 lecia
    Koniec diagnozy

    Odpowiedz
  • ten kraj to zorganizowana kleptokracja(2015-04-18 22:07) Zgłoś naruszenie 00

    A ja wam opowiem jak robiono >prywatyzację pracowniczą<.
    Najpierw emitowali akcje, których nie można było sprzedać. Równocześnie doprowadzano zakład na skraj upadku. Wtedy natępowało odblowkowanie możliwości zbywania akcji. Pracownicy znając sytuację zakładu, przestrszeni jego możliwą plajtą wyprzedawali akcje za bezcen. W tym czasie właściwi ludzie skupowali akcje. Jak już były skupione, nagle prowadzący zakład przestawali robić wszystko, żeby zakład finansowo ruinować. Czyli pozbawiano się kupowanych wcześniej firm-balastów, nie rozpraszano produkcji, nie odprawiano klientów itd... I nagle wartość akcji rosła z 18 zł do 350 zł. na przykład.
    Ponieważ ten cały pokomunistyczny syf był rozmyślnie tak projektowany, żeby nas okraść, władzy nie interesowały niespotykane wzrosty wartości akcji ani manipulacje ich wartością. W USA - ojczyśnie wolnego rynku, za takie przekręty na akcjach dostaliby po kilkaset lat więzienia. W tym kraju są wielkimi biznesmenami.
    p.s. Tak jest jak debile będący wtedy przy korycie na początku lat 90-tych lansowali tezę, że pierwszy milion należy ukraść. I tak wykształciła się ta złodziejska kultura władzy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!