« Powrót do artykułu

Państwowe poradnie muszą wysyłać sześciolatki do szkół. Gminy i kuratoria straszą kontrolami

Gminy proszą kuratoria, aby postraszyły kontrolami poradnie psychologiczno-pedagogiczne za zbyt dużą liczbę sześciolatków, którym odraczają obowiązek szkolny. Interweniować ma ministerstwo.

Jak rodzice pięciolatków ubiegają się o odroczenie dziecka

żródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jak rodzice pięciolatków ubiegają się o odroczenie dziecka

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (17)

  • nk(2015-04-08 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    Debili to robią rządzący ze społeczeństwa. Choć pewnie z dużej części nie muszą, bo ktoś ich przecież wybrał.

    Odpowiedz
  • Monika(2015-04-08 12:39) Zgłoś naruszenie 00

    Posyłam moje dziecko do szkoły w wieku sześciu lat, ale osobiście znam dwoje dzieci - kolegów mojego syna, którzy się do szkoły nie nadają. W takim wypadku odrodzenie jest koniecznością. Zmuszanie wszystkich sześciolatków do pójścia do szkoły, bo takie są wytyczne polityczne to jakiś absurd.

    Odpowiedz
  • mama1(2015-04-09 20:59) Zgłoś naruszenie 00

    Byłam już z dzieckiem na badaniu w poradni. Dzieckiem z końca grudnia. To badanie to jakaś porażka. Pani psycholog oceniła dziecko pod względem inteligencji i tyle. A gdzie jego rozwój emocjonalny? Testy wyszły nie najgorzej i ponoć się nadaję, mimo segregatora dokumentacji medycznej i opinii z przedszkola, że dziecko płacze, nie radzi sobie z emocjami... Po co to badanie? Pani twierdziła, że nie ma różnicy żadnej między 6 latkami a 7 latkami (choć w praktyce różnica w klasie miedzy dziećmi może wynieść prawie dwa lata - w miesiącach). Jak tacy pracują w poradniach to ja pierniczę...

    Odpowiedz
  • Ada(2015-04-21 11:15) Zgłoś naruszenie 00

    emka - pewnie posłałaś dziecko do szkoły w wieku 7 lat to nie oceniaj rodzica takiego jak ja że robię z dziecka debila raczej ratuje go przed debilizmem nie zmuszającym wcześniaka z końca roku do uczenia się w wieku prawie 5 lat w pierwszej klasie

    Odpowiedz
  • zwykłyRP(2015-04-09 09:56) Zgłoś naruszenie 00

    W Polsce władza co chce osiągnąć, to osiąga - bez oglądania się na koszty, rozum i odczucia obywateli. Rządy Platformy "Obywatelskiej (?)" zapowiedziały niegdyś, że dla wszystkich dzieci mają być miejsca w przedszkolach. Jak to osiągnąć nie budując niemal wcale nowych przedszkoli ? Obniża się wiek szkolny z 6 do 7 lat. Sama idea posłania 6-latków do szkół nie byłaby zła gdyby była oparta na zasadach takich jak w krajach gdzie obowiązuje ( i w nadal niemal w każdym z nich rodzic jeśli chce może opóźnić o rok wysłanie dziecka do szkoły, co w Polsce rząd bezwzględnie zwalcza ). Tam 6-latek w szkole praktycznie ma warunki jak w przedszkolu, np. nie ma ściśle określonych norm czasowych dotyczących trwania nauki, zabawy czy odpoczynku. Nikt nie każe dzieciakom siedzieć w ławkach, a nauka odbywa się głównie poprzez zabawę. Poza tym najmłodsze dzieci są skutecznie odizolowane od starszych klas, mają zapewnione wyżywienie, mają własne łazienki itp. W Polsce idzie to w kierunku przeciwnym. Dzieci traktowane są już jako uczniowie, a o nieprzystosowaniu technicznym szkół mówi się od dawna ( nie wydzielone miejsca zabaw, wspólne łazienki ze starszymi itp. ). Tylko przed wprowadzeniem ustawy w życie nikomu z kadry pedagogicznej nie można było mówić o niedociągnięciach i nieprzygotowaniu, a oceny przygotowania szkół to wypacykowane laurki pod dyktando ministerstwa. Nie mniej ważne jest przygotowanie kadry nauczycielskiej, a z tym również nie jest różowo. Osoba która dotąd prowadziła I klasy na starych zasadach nie jest z automatu odpowiednią do prowadzenia I klas złożonych z 6-latków. Rok w rozwoju tak małego dziecka to cała epoka i różnice są ogromne. Niestety to chyba najmniej przygotowany rozdział tej ustawy. Tym bardziej, że zawód nauczyciela coraz częściej jest wybierany w trybie negatywnym tj. przez osoby, które nie mogłyby sobie poradzić na innych studiach lub nie mają lepszych pomysłów na siebie. Oczywiście znajdują się nauczyciele dla których jest to zawód-misja, ale mam nieodparte wrażenie, ze jest ich powoli coraz mniej.

    Odpowiedz
  • Mama(2015-04-10 20:13) Zgłoś naruszenie 00

    Nie do końca się zgadzam. Jestem mamą 6-latka i dla własnego spokoju poszłam do poradni. Ale nie po to,by "wymusić" odroczenie, ale żeby fachowcy ocenili gotowość szkolną mojego dziecka. I panie są tam bardzo miłe, grzeczne i pomocne. Wskazały mi mocne i słabsze strony dziecka i zaproponowały ćwiczenia, które mają na celu pracę nad tymi słabszymi stronami. Zaprosiły nas na kolejne badanie na początku czerwca i ocenią, czy postępy są wystarczające, by moje dziecko poszło do szkoły. Dodam tylko,że mój 6-latek zna literki i liczy do 20. Nie odczułam,żeby panie w poradni próbowały do czegokolwiek mnie przekonywać. Raczej odniosłam wrażenie,że są obiektywne i gdyby była taka potrzeba, to odroczą dziecko bez żadnej łaski.

    Odpowiedz
  • Jasiek.(2015-04-08 16:13) Zgłoś naruszenie 00

    Czemu nikt nie chce opisać sprawy tak, jak ona w rzeczywistości wygląda.
    Sześciolatek w przedszkolu, to komfort dla rodziców. Są przedszkola otwarte przed szóstą i zamykane po czwartej. Najczęściej nie ma problemów z pracą zawodową, jeśli dziecko jest w przedszkolu.
    Szkoły otwiera się przed ósmą, a więc matka pracująca od 7.00 ma wielki problem. Jeśli kończy pracę po 15.00 to też ma problem, bo w szkole dziecko nie dostanie - jak w przedszkolu - dwóch posiłków. O nic innego nie chodzi, najważniejsze żeby odwlec, choćby o rok problemy, jakie wystąpią w momencie podjęcia przez dziecko nauki w szkole.
    A że dziecku "załatwia się" niedorozwinięcie, któż na to patrzy. Ważniejsze, żeby matka przez "obowiązeki szkolny" nie miała problemów w pracy.

    Odpowiedz
  • "6latek"(2015-04-08 15:18) Zgłoś naruszenie 00

    A sprawa jest banalnie prosta, oparta na moich własnych doświadczeniach. W czasach najsłuszniejszej, najbardziej postępowej, miłościwie nam panującej "bolszewii", albo jak kto woli, "komuchowa", w 1952r.
    miałem 6 lat. Posiadłem już zdolność prostego liczenia i czytania, i bardzo zapragnąłem pójść do szkoły.
    Mamusia zaprowadziła mnie, pani dyrektor osobiście sprawdziła moje umiejętności i zostałem przyjęty.
    Przed upływem pierwszego miesiąca, Mamusi nakazano zabranie mnie ze szkoły, bo..., SYN WROGA LUDU PRACUJĄCEGO NIE MOŻE KORZYSTAĆ Z ZASZCZYTU UCZENIA SIĘ W WIEKU 6 LAT. Dobrze, że od 7lat
    mogłem zacząć spełniać mój obowiązek! Pozdrawiam małolaty i pomyślcie; "co to za poradnia psyhologiczno-pedagogiczna podpowiadała takie decyzje?!

    Odpowiedz
  • dziadek(2015-04-08 12:11) Zgłoś naruszenie 00

    jak to nazwać? 1. ministerstwo tzw Finansów z góry wie ile mandatów i za jaką kwotę będzie (pozycja budżetowa), 2. Ministerstwo od tzw Edukacji bez naocznego badania wie że to czy tamto dziecko nie ma przeciwskazań jak to jest? w Korei Płn wódz też wie co naród lubi jeść, jak spać, co czytać, ba nawet jakiego koloru meble lubi szary koreańczyk. WÓDZ wie wszystko, z historii był tez taki wódz po sąsiedzku, tez wiedział wszystko co kto lubi i co mu dolega

    Odpowiedz
  • emka(2015-04-08 08:56) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawa jestem, ile sześciolatków zostanie odroczonych w Warszawie.
    Zaskakujące, jak dużo dzieciaków okazuje się nagle w tyle za rówieśnikami... Podstawa programowa jest inna niż dla 7-latków, ale rodzice robią debili ze swoich dzieci...

    Odpowiedz
  • Amigo(2015-04-08 11:33) Zgłoś naruszenie 00

    czyli rząd stosuje szantaż medotą kija i marchewki

    Odpowiedz
  • ja(2015-04-08 11:14) Zgłoś naruszenie 00

    Który debil z bandy ryżego Pinokia wymyślił aby sześciolatki szły już do szkoły. Przecież w klasie sześciolatków na 26 dzieci 22 nie radzi sobie z liczeniem nie mówiąc już o czytaniu. Za ten jeden z wielu wspaniałych pomysłów trzeba dalej głosować na Pokemony !!!

    Odpowiedz
  • ciekawa(2015-04-08 10:48) Zgłoś naruszenie 00

    Czy w naszym kraju musi rządzi strach?
    Dajmy ludziom więcej wolności. Nie zmuszajmy ich.

    Dlaczego Polska nie może być WOLNYM krajem dla WOLNYCH ludzi?

    Odpowiedz
  • lukas(2015-04-08 09:45) Zgłoś naruszenie 00

    Centralne sterowanie - jak nie kijem to łopatą?
    Coraz bliżej do standardów z Korei Płn...

    Odpowiedz
  • Marek(2015-04-08 09:05) Zgłoś naruszenie 00

    Kochani dlaczego na siłę chcecie przeforsować ustawę i zaczynacie od szantażu poradniach psychologów ,a może najlepiej rodzice znają swoje dzieci,od kiedy starszeństwo nie mające dzieci w sejmie decyduje za nas rodziców w to Granda !Białoruś ,Komuna

    Odpowiedz
  • Aud(2015-04-08 09:05) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawe, czy urzędnik ministerstwa lub samorządowy mają wiedzę, kwalifikacje i kompetencje pozwalające na ocenę diagnozy specjalisty w dziedzinie całościowych zaburzeń rozwojowych? neuropsychiatria? neurofizjologia patogenetyka? psychologia kliniczna?

    Odpowiedz
  • psycholog(2015-05-07 22:28) Zgłoś naruszenie 00

    Rozwój dziecka rządzi się swoimi prawami i nie dajmy sobie wmówić, że nastąpiła jakaś masowa akceleracja rozwoju dzieci. Wspólczesne dzieci w znacznej przewadze mają dobrze rozwinięte funkcje wzrokowe(wpływ urządzeń elektronicznych-telewizja,komputer,komórka)i słabo rozwijające się funkcje słowne i słuchowe(ta sama przyczyna).

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!