« Powrót do artykułu

Szczerek: Wyleźmy już z tej piwnicy. Niemiec nie przyjedzie na kompradorze i nas nie zje

"Od 10 lat siedzieli w piwnicy w oczekiwaniu na koniec świata” – taki nagłówek przeczytałem na Facebooku czy Twitterze. „To o nas” – pomyślałem od razu. Chodziło generalnie o to, że gdzieś w Holandii z zabitej dechami piwnicy wypełzł brodaty i niedoczyszczony facet. Doczłapał do najbliższego baru, zamówił pięć piw i je wypił. Jedno za drugim. Dopiero wtedy powiedział barmanowi, że uciekł człowiekowi, który przetrzymywał go w niej od dziesięciu lat i że trzyma tam też więcej osób. Siedzieli, bo przywódca grupy wmówił im dziesięć lat temu, że tylko tak mogą przetrwać koniec świata. „To o nas” – pomyślałem.

Polska

żródło: ShutterStock

Tak, piwnica była zawsze. Wcześniej, oczywiście, były „moherowe berety”, nieszczęśliwe, bo atak nie powinien iść w ludzi. Było „dorzynanie watah”, rzucone przez Sikorskiego. Kaczyński jednak już dawno przebił i Sikorskiego, i Tuska. I nawet Palikota. Wojna w Polsce toczy się dziwna: nie na kamienie i kije. Idzie na mrożkowskie pilne obserwowanie drugiej strony i pisk: o, ty mi grozisz! O, ty.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!