« Powrót do artykułu

Tejchman: Czas skończyć z fikcją. 20 tysięcy zł pensji to za mało

Biednych nie stać jednak na tanie rzeczy. Jak powiedział Marek Belka – tanie państwo to państwo dziadowskie. Urzędnicy na szczeblu centralnym, czy to na poziomie dyrektorów, czy wiceministrów, podejmują decyzje o wydawaniu miliardów złotych. Ich podpisy potrafią w sekundę zamienić miliony z zysków na straty i odwrotnie.

Marek Tejchman

autor: Wojtek Gorskiżródło: DGP

Marek Tejchman

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (9)

  • erupcja szamba(2018-03-06 07:38) Zgłoś naruszenie 121

    .....Urzędnicy na szczeblu centralnym, czy to na poziomie dyrektorów, czy wiceministrów, podejmują decyzje o wydawaniu miliardów złotych. Ich podpisy potrafią w sekundę zamienić miliony z zysków na straty i odwrotnie...... Problem polega na tym że te stanowiska nie obsadzają najlepsi z najlepszych legitymujących się dokonaniami ale są to armie królików za nic nie odpowiedzialne, legitymujące się papierami o ukończeniu dziwnych kursów dających identyczne uprawnienia jak po ukończeniu 5-cio letnich studiów kierunkowych i 20-30 lat stażu zawodowego w branży. Czym można uzasadnić wymianę 160-tysięcznej PRL-owskiej armii urzędniczej przygotowana do wykonywania zawodu w 700 tysięczną armię ignorantów zawodowych po studiach socjologicznych, politologicznych, prawniczych czy kursów menadżerskich nie posiadających podstawowej wiedzy ekonomiczno-organizacyjnej.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • 08/15(2018-03-07 00:44) Zgłoś naruszenie 91

    Wysokiej klasy specjaliści w PiS-owskim rządzie RP? Wolne żarty. Pani ex premier - etnograf, ex minister Obrony Narodowej - historyk z harcerską praktyką (aktualnie specjalista od badań katastrof lotniczych), obecny minister Obrony Narodowej i ex minister Spraw Wewnętrznych, również historyk, itd., itd. Główny boss - prezes podobno prawnik, ale z doświadczeniem bibliotekarza. Cała nadzieja w tym, że jeszcze otaczają się różnymi doradcami, z których jakaś tam, mała cząstka, to ludzie w miarę kompetentni. Choć obserwując różne niedoróbki decyzji władz, również i ich profesjonalizm wzbudza uzasadnione wątpliwości. A co do tego powiedzenia "tanie państwo, to dziadowskie państwo", równie dobrze pasuje powiedzenie - dziadowskie państwo, nie może być drogim państwem. A najwyraźniej jest! Do tego kradnie i oszukuje.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • suweren(2018-03-07 14:57) Zgłoś naruszenie 40

    kolejny dowód na to, że w Polsce nie ma dziennikarzy. Są tylko politycy. i ich PR-owcy wszystko w temacie

    Odpowiedz
  • XYZ(2018-03-06 10:30) Zgłoś naruszenie 33

    Olać niemiecki portal, który notorycznie blokuje prawidłowe komentarze.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2018-03-07 22:48) Zgłoś naruszenie 30

    Niestety państwo nie jest przedsiębiorstwem zarządzanym przez wykształconą w tym kierunku kardę. Najwyższe stanowiska obsadzane są wg. klucza partyjnego, niżej nie jest lepiej. W zasadzie można by powiązać zarobki urzędnicze z płacą średnią i minimalną, a nagrody i premie przyznawać tylko wtedy, gdy wykażą nadwyżki w budżecie. Niestety by obsadzić wtedy stanowiska urzędnicze, trzeba by organizować jakieś łapanki, lub zamknąć szczelnie granice by obywatele nie mogli zbiec z kraju (obstawiam ten drugi scenariusz, bo tak jak w PRL, wszystkie statystyki da się podretuszować by premie były, ale rzeczywistości już nie). Sprawę rozwiązywałyby wysokie zarobki i Trybunał Stanu dla wyższych i sądy dla niższych rangą urzędników, ale jak wiadomo to "strachy na lachy" i tylko gadżet dla dobrego poczucia ludu, bo zasada "nie sądź abyś nie był sądzony", skutecznie odstrasza każdego komu przyjdzie do głowy rozliczanie poprzedników. Dlatego pozwolę sobie wątpić w jakikolwiek związek zarobków urzędników z jakością ich pracy. Nie chcę generalizować, ale większość nie zarobiłaby większych pieniędzy na podobnym stanowisku na "wolnym rynku"(cudzysłów, bo coś takiego nie istnieje od lat 30 -tych XX w). Ci natomiast, którzy coś potrafią nie dostaną pracy tego urzędnika, bo nie należą do partii, nie mają poparcia właściwego "gremium" itd.

    Odpowiedz
  • Oo(2018-03-07 09:17) Zgłoś naruszenie 20

    Profesje nietransferowalne czyli takie których przedstawicieli przerasta nauka języka obcego i prezentują lokalny poziom profesjonalizmu (mierny, bierny ale wierny). Opinia że "Fachowcy nietransferowalni" po otrzymaniu większej pensji zrobią się merytoryczni, i automatycznie osiągną wysoki poziomu wiedzy z zakresu prawa, finansów, technologii i medycyny jest chyba trochę naciągana.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!