« Powrót do artykułu

Przepis na fake newsa. Podstawowe zasady dezinformacyjnego pichcenia

Dwie łyżki prawdziwych informacji, pół szklanki wiarygodności, szczypta kłamstwa. Całość mieszać w mediach społecznościowych, aż powstanie chaos. Gotowe. Atak Bartłomieja Misiewicza na rodzinę gen. Waldemara Skrzypczaka. Histeria dotycząca gwałtu uchodźców na rosyjskiej imigrantce w Niemczech. Wywiady z dowódcami Wojska Polskiego. Pierwsze szkolenie podstawowe Obrony Terytorialnej dopiero w maju. Marsze faszystów na Łotwie. Ten luźny zbiór informacji w pewnej części związanej z wojskiem łączy to, że nie są prawdziwe. Niektórzy nazywają to dezinformacją, inni wolą określenie fake news, czyli po prostu fałszywe wiadomości. Fejki.

Bartłomiej Misiewicz

żródło: Wikimedia Commons

„Atak Bartłomieja Misiewicza na rodzinę gen. Waldemara Skrzypczaka. Histeria dotycząca gwałtu uchodźców na rosyjskiej imigrantce w Niemczech. Wywiady z dowódcami Wojska Polskiego. Pierwsze szkolenie podstawowe Obrony Terytorialnej dopiero w maju. Marsze faszystów na Łotwie. Ten luźny zbiór informacji w pewnej części związanej z wojskiem łączy to, że nie są prawdziwe”.

statystyki

Komentarze (3)

  • TrueNews(2017-05-03 20:51) Zgłoś naruszenie 128

    Niezły fake news GAZETO prawna! Mnóstwo prawdziwych informacji i jedna bardzo kłamliwa. W Niemczech zgwałcono nie jedną rosyjską imigrantkę. O problemie gwałtów piszą największe serwisy internetowe, mówią o nim statystyki policyjne, a sam tylko fakt gwałtów podczas świętowania nowego roku ma swoją stronę na Wikipedii. Jest tam mowa o 1200 kobietach. Kiedy trzeba atakować PiS, to kobiety są ok, ale jak trzeba bronić imigrantów, to kobiety są same sobie winne? To wy robicie z kobiet narzędzia propagandy! https://en.wikipedia.org/wiki/New_Year%27s_Eve_sexual_assaults_in_Germany

    Odpowiedz
  • TiZ(2017-05-03 21:57) Zgłoś naruszenie 71

    Po co zdjęcie z Syrii przecież wystarczyłoby zdjęcie z Odessy z 2 maja 2014

    Odpowiedz
  • Volkoff(2017-05-04 07:42) Zgłoś naruszenie 11

    Czytając o wyczynach "dezinformacyjnych" Misiaczka można by rzec, że :..ręce opadają w raz z majtkami i pampersami". W gruncie rzeczy działalność dezinformacyjna, to dziedzina o wielowiekowej tradycji, udoskonalana na Dalekim Wschodzie (Chiny, Japonia itd). Metody tej działalności przejął m.in ZSRR i jego służby specjalne i są stosowane dość powszechnie w Europie - niekoniecznie przez "spadkobierców" tego systemu, a dość często przez jego oponentów lub przeciwników. Czy tak trudno odczytać w praktyce jedną z wielu dewiz dezinformacji stosowanej? Nie jest nią: "Kłamcie, kłamcie - zawsze coś z tego zostanie" lecz: "Perorujcie, perorujcie i w końcu odpowiednio do tego postępujcie". Aby to było skuteczne - uparte kłamstwo jest zbyt mało przydatne. Natomiasy "perorowanie" umożliwia przekaz treści pomieszanych - w tym tzw podprogowych, często paraliżujących tzw zdrowy rozsądek, sterujących wolą odbiorców. W "pobliżu" tuż-tuż psychologia tłumów itp zjawiska na wiecach, stadionach i różnych manifestacjach. Dzieje się tak dlatego, że "dezinformacją ze swej natury jest sama informacja". Wystarczy do łańcucha przekazu informacji wprowadzić głupca lub spryciarza, żeby elementy dezinformacji wrecz sie mnożyły. Trudno oprzeć się wrażeniu, że "nowa zmiana" w Polsce posługuje się takimi metodami na codzień...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!