« Powrót do artykułu

Szahaj: Człowiek przedsiębiorstwo

Pewne idee i metafory niepostrzeżenie obejmują we władanie nasze umysły i zaczynają kierować naszym działaniem. Z czasem stają się dla nas tak oczywiste, że przestajemy zauważać ich sztuczność. Naturalizują się, tzn. zaczynają być postrzegane jako oczywistość i przybierają postać niewidocznego tła naszego myślenia. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy jakaś ideologia – pojmowana jako całościowy system postrzegania świata, oceniania i wyznaczania celów godnych realizacji – uzyskuje pozycję dominującą w obszarze przekonań danej wspólnoty.

Andrzej Szahaj filozof polityki, profesor zwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

żródło: Dziennik Gazeta Prawna

Andrzej Szahaj filozof polityki, profesor zwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (1)

  • j.(2017-02-03 19:17) Zgłoś naruszenie 10

    Tak się już utarło, że teraz się liczy tylko własna firma, bo jeśli pracujemy na etacie przecież jesteśmy "nieudacznikami", a ja to jeszcze jestem "darmozjad", bo jako urzędnik żyję na koszt podatników! To nic, że wykonuję odpowiedzialną pracę w urzędzie, bez którego nie może istnieć żadne państwo i że się nie obijam, a wręcz przeciwnie nieraz zostaję po godzinach, tyle jest pracy i nikt mi za to nie zapłaci. Teraz panuje taka moda, że dostający pensje z budżetu to darmozjady i tyle! Wszędzie się daje za przykład ludzi, którzy doszli do fortun tzw. "ciężką pracą”. A ja nic z tego nie rozumiem, bo ciężką pracą to się dochodzi do chorób zawodowych (w mojej pracy umysłowych), a nie do fortun. Nie rozumiem też tych ludzi, dlaczego, choć mają miliony, ciągle im mało?... Ale to teraz jest niemalże jak religia, że to jest podobno całkiem normalne, że człowiek chce mieć więcej, że się "rozwija" i dochodzi tą "ciężką pracą" do kolejnych milionów itd. Jakiś psycholog się wypowiadał w TV o sposobie funkcjonowania ludzi bogatych, że oni jakby żyją w innym świecie, itd. ale... nic z tego nie zrozumiałem! Moim zdaniem pogoń za wszelką cenę za dobrami materialnymi tylko zubaża człowieka, w jego najgłębszym wymiarze, bo w życiu nie jest najważniejsze, żeby np. mieć złoty zegarek, albo jakąś super „brykę”, jacht, pałac, albo może nawet odrzutowca, tylko coś zupełnie innego. Ponadto kapitalizm w naszym, polskim wydaniu, aż się roi od zjawisk co najmniej wątpliwych etycznie. Do mnie np. wydzwaniają przedstawiciele organizatorów tzw. „pokazów” przeważnie „wyrobów zdrowotnych”. Moja mama chodziła na te pokazy i zostawiła mi w spadku stertę do niczego nie potrzebnych rzeczy kupionych na „pokazach” i... nie spłacony kredyt, bo jak tylko poszła na „pokaz”, to tak nią zamanipulowali, że kupiła coś absolutnie niepotrzebnego za kilka tys. zł. zaciągając kolejny kredyt. Oj, chyba nie jeden pałac został wybudowany za pieniądze zarobione na tych pokazach, ale... ci, którzy tym kręcą nie są w przeciwieństwie do mnie, pracującego na etacie, „nieudacznikami”, tylko wzięli sprawy w swoje ręce i doszli do wszystkiego „ciężką pracą”, no nie? Jeśli poprzednia władza stawiała nam za przykład do naśladowania osobników w typie bazarowego cwaniaczka, którzy sobie doskonale w III RP poradzili, to nie ma co się dziwić, że teraz rządzą populiści! Ale problem jest nie tylko Polski, bo cały kapitalistyczny świat chyba zabrnął w jakiś zaułek i nie wie, jak z tej matni wyjść, a obiecujący z kolei gruszki na wierzbie (bo oni wbrew pozorom wcale nie mają panaceum na te patologie!) będą... wygrywać następne wybory...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!