statystyki

Clapham: Liczą się emocje, nie fakty

autor: Tim Clapham25.11.2016, 07:12; Aktualizacja: 25.11.2016, 08:26
Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górski

Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górskiźródło: Forsal.pl

Co roku twórcy słownika oksfordzkiego wybierają słowo roku. Które dominuje w dyskursie publicznym w ostatnich 12 miesiącach i tym samym odzwierciedla panujące nastroje polityczne i społeczne. Właśnie został ogłoszony tegoroczny zwycięzca. To post-prawda.

To pojęcie stało się na tyle popularne, że wielu komentatorów mówi wręcz o epoce społeczeństwa post-prawdy. Jak wiecie, moi czytelnicy, mam skłonność do cynizmu, dlatego sądzę, że skoro post-modernizm i post-kapitalizm są już nieco passe, nadszedł czas na jakiś nowy post-coś. Przynajmniej mamy teraz poczucie, że społeczeństwo posuwa się do przodu, nawet jeśli w rzeczywistości się cofa!

Wracając do post-prawdy. To słowo oznacza nie coś, co jest następstwem prawdy, tylko sytuację, w której prawda staje się nieistotna. Na początku obecnego stulecia Amerykanin Ralph Keyes napisał książkę „Post-prawda – nieuczciwość i zakłamanie współczesnego życia”, w której mówił o coraz bardziej rozmytej granicy pomiędzy prawdą a kłamstwem we współczesnym społeczeństwie. I jeśli spojrzeć na jego słowa z perspektywy czasu, to wnioski wydają się prorocze: „Jeśli wystarczająco wielu z nas będzie uznawało fantazje za fakty, społeczeństwo straci zakotwiczenie w rzeczywistości. Społeczeństwo w ogóle się rozpadnie, jeśli zaczniemy zakładać, że inni równie dobrze mogą kłamać, jak powiedzieć prawdę. Jesteśmy niebezpiecznie blisko tego momentu”.

Obecne znaczenie słowa post-prawda różni się od koncepcji Keyesa tym, że zawiera o wiele bardziej fundamentalną tezę: prawda w dyskursie politycznym i społecznym nie jest już w ogóle ważna, a jego główną siłą napędową stały się emocje. Jednak czy proroctwo Keyesa na pewno się spełniło? Brexit oraz wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA są postrzegane jako zwycięstwo kłamstw i emocji nad faktami. Liberalnym elitom, które zdominowały klasę polityczną, może się wydawać, że społeczeństwo się rozpada. Że większość głosujących odrzuciła obiektywne fakty i argumenty, które można nazwać prawdą.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie