Głównym punktem każdej edycji „Dymarek” są prezentacje starożytnych sposobów wytopu żelaza, które próbują odtworzyć pasjonaci historii. Do tej pory trudno jednoznacznie określić, jak wyglądała technologia wytopu sprzed 2000 lat. Są jednak ważne poszlaki, m.in. znane z wykopalisk w Górach Świętokrzyskich piece dymarskie.

„To najważniejszy, jedyny w swoim rodzaju element wydarzenia. Rekonstrukcje zaprezentuje ponad 250 prezenterów z całej Europy, m.in. z Rumunii, Danii, Czech i Niemiec” – powiedział PAP dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Nowej Słupi Piotr Sepioło. Ich pokazy będzie można oglądać do poniedziałku.

Hutniczym rekonstrukcjom towarzyszą także liczne prezentacje dotyczące rzemiosł i życia ludzi sprzed dwóch tysięcy lat. Można także posłuchać muzyki etnicznej w wykonaniu czołowych reprezentantów tego nurtu sztuki. „Muzyka będzie wkomponowana w prezentacje archeologiczne, wszystko stworzyć jedno, pełne widowisko” – powiedział Sepioło.

Dymarkom zawsze towarzyszą także współczesne akcenty m.in. występy popularnych zespołów muzycznych oraz gwiazd estrady a także przegląd twórczości lokalnych artystów kultywujących folklor kielecczyzny.

Impreza odbywa się corocznie od 1967 roku, od 2011 roku - na terenie miejscowego Centrum Kulturowo-Archeologicznego, w którym znalazły się: amfiteatr, starożytna osada, obóz rzymski, piecowisko i ścieżki edukacyjne. Impreza cieszy się dużym zainteresowaniem nie tylko wśród mieszkańców regionu, ale także turystów z całej Polski i zagranicy.

„Nie ma takiej drugiej imprezy gdzie prezentacja kulturowego dziedzictwa połączona jest ściśle z eksperymentem naukowym, bazującym na istnieniu tutaj w starożytności jednego z największych w antycznym świecie centrum metalurgii żelaza” – zaznaczył w rozmowie z PAP Sepioło.

Corocznie Dymarki Świętokrzyskie odwiedza ponad 20 tysięcy turystów. W ubiegłym roku sprzedano na to wydarzenie 25 tys. biletów. Jeden z rekordów padł w 1968 roku, kiedy podczas 2. Dymarek Świętokrzyskich do Nowej Słupi przyjechało 120 tys. miłośników historii. (PAP)