Na ile mamy do czynienia ze zwrotem, a na ile z życzeniowym myśleniem niektórych ekspertów, jest sporne. Warto jednak zwrócić uwagę, jak nasze związki z Niemcami widzi najważniejszy polski polityk. To prawda – jesteśmy dla Niemiec większym i prawdopodobnie ważniejszym partnerem handlowym niż Rosja i Włochy. Wymiana handlowa nie jest po prostu duża. To także w znacznym stopniu podstawa niemieckiego sukcesu gospodarczego. Przeniesienie pracochłonnych elementów łańcucha produkcyjnego pozwoliło niemieckiemu przemysłowi zmniejszyć koszty i  utrzymać konkurencyjność w globalizującej się gospodarce. Nasza pozycja nie jest jednak niepodważalna.

Marek Tejchman

Marek Tejchman

źródło: DGP

Po pierwsze, szybko postępująca robotyzacja gospodarki może doprowadzić do zmniejszenia zapotrzebowania na polską pracę. Po drugie, niemiecka polityka imigracyjna generuje zapotrzebowanie na miejsca pracy dla słabiej wykwalifikowanych przybyszów, co w połączeniu z liberalizacją rynku pracy może oznaczać, że zapotrzebowanie na polskich poddostawców może się zmniejszać. Po trzecie, produkcja przeniesiona do Polski nie jest skomplikowana i można ją szybko przenieść. Po czwarte, nasza przewaga konkurencyjna może być zniwelowana przez dopuszczenie Ukrainy, mającej olbrzymi potencjał przemysłowy, do niemieckiego obszaru gospodarczego.

Gospodarcze i produkcyjne więzy, które nas łączą z Niemcami, można łatwo rozluźnić. Dwadzieścia lat temu nasze związki z  Republiką Federalną były mniejsze, a gospodarka ta nieźle funkcjonowała. Oparcie relacji jedynie na wspólnocie gospodarczej wystawia je na ryzyko. Wystarczy parę dużych kontraktów, aby znaczenie Rosji jako partnera RFN gwałtownie wzrosło. Związki gospodarek polskiej i niemieckiej są duże, ale równie duże są obszary, na których nasze interesy są sprzeczne. Wystarczy wspomnieć o gazociągu Nord Stream, o kwestii delegowania pracowników, wreszcie o sporach o dostęp do unijnego rynku usług.

Jeżeli obecny rząd zdecyduje się zbudować swoje relacje z władzami w  Berlinie jedynie w oparciu o kwestie gospodarcze, straci sporo innych obszarów, które można by wykorzystać. Dzień po 1 sierpnia trudno udawać, że historia nas nie dzieli. Mimo to warto jednak wspomnieć, że przez tysiąc lat naszego sąsiedztwa wiele było okresów budującej współpracy i podnoszącego na duchu przebaczenia.

Z Niemcami łączy nas wiele związków cywilizacyjnych o charakterze podstawowym. Jesteśmy częścią jednego obszaru cywilizacyjnego, na którym panuje przekonanie o znaczeniu jednostki, roli prawa jako regulatora wzajemnych stosunków, znaczeniu wolności i własności. Żaden kraj Europy Zachodniej nie ma tak bliskiego doświadczenia z komunistycznym totalitaryzmem, jak dzisiejsze Niemcy. Warto też dostrzec, ile nas łączy, choćby w  dziedzinie polityki zagranicznej, z tymi niemieckimi politykami, których polski rząd skreśla z czysto ideologicznych powodów. Niemieccy Zieloni, którym u nas przylepiono łatkę lewaków, nie są aż tak lewicowi gospodarczo, jak się niektórym wydaje, a przede wszystkim są najbardziej antyrosyjską partią na tamtejszej scenie politycznej. To jedyna formacja, której liderzy tak jasno wyrażali zdanie na temat polityki Kremla i tak chętnie deklarowali wsparcie dla rządu w Kijowie. Warto spojrzeć na Niemcy bardziej wielowymiarowo niż jedynie z perspektywy handlowej.