Król: Grunt to ziemia, a tradycję warto rozumieć

autor: Marcin Król31.05.2016, 07:56; Aktualizacja: 31.05.2016, 08:54
Rolnik

Od dawna celem polityki rolnej jest zwiększanie gospodarstw i stopniowe zanikanie 5–7-hektarowych, które nawet nie wystarczają na utrzymanie niewielkiej rodziny.źródło: ShutterStock

Ustawodawca dramatycznie ograniczył możliwości sprzedawania i kupowania ziemi rolnej. Rzadko się zdarza, by uchwalono tak idiotyczną ustawę, i to idiotyczną z kilku powodów.

Od dawna celem polityki rolnej jest zwiększanie gospodarstw i stopniowe zanikanie 5–7-hektarowych, które nawet nie wystarczają na utrzymanie niewielkiej rodziny. Po ustawie stan obecny zostanie utrwalony, a rozwój rolnictwa cofnie się o 20 lat. Ponadto ustawa dotyczy wszelkiej ziemi rolnej, a  powinno się zupełnie inaczej traktować ziemię I i II klasy, a inaczej resztę, na której – zwłaszcza na klasie V i VI – nie warto niczego – prócz lasu – uprawiać. Dotychczas wręcz zalecano zalesianie ziemi klasy V i VI. Co do handlu najlepszymi gruntami można dyskutować, natomiast reszta jest niemal bezwartościowa. Problem w tym, że – w każdym razie w mojej okolicy – ostatnio ocenę jakości ziemi przeprowadzano w 1948 r., więc tak naprawdę nikt niczego nie wie.

Rzecz jednak nie tylko w radykalnym spowolnieniu rozwoju polskiego rolnictwa, jakie będzie skutkiem ustawy, ale także w ignorowaniu mentalności rolników. Nawet Gomułka rozumiał, że nie wolno chłopa pozbawiać ziemi. A sformułowania ustawy sprawiają, że mój sąsiad, hydraulik w wolnych chwilach i rolnik zarazem, nie będzie mógł kupić dzierżawionej ziemi, bo ustawa mu nie pozwala. Bardzo wielu ludzi na polskiej wsi łączy dwa zajęcia, bo z samego rolnictwa nie da się wyżyć, a rolnictwa nie chce całkiem porzucić.

Gospodarska duma polega na tym, że się ma sporo ziemi i ją uprawia. Inaczej na wsi traktowany jest „małorolny”, a inaczej „średniorolny”, który ma 15–20 hektarów. I  wreszcie istnieją zastępy emerytów, których dzieci nie chcą wracać na wieś i którzy chcieliby po prostu sprzedać swoją ziemię. Teraz to będzie niesłychanie trudne.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • siba(2016-05-31 16:04) Zgłoś naruszenie 10

    To wszystko prawda. Ja się czuję wybitnie skrzywdzona faktem, że nie wolno mi kupić ziemi rolnej. W razie jakiegoś kataklizmu chciałabym mieć możliwość ogrzania się piecem na drewno ze swojego lasu, pozyskiwania wody z własnej studni jak wodociągi przestaną działać, samodzielnej produkcji żywności chociaż w ograniczonym zakresie. Mam wrażenie, że odmawiając mi prawa do zakupu ziemi rząd chce mi uniemożliwić uniezależnienie się od publicznych usług. Patriotyzm traci dla mnie jakikolwiek sens skoro nie mam prawa kupić kawałka ziemi we własnej ojczyźnie. Bez tego jestem tu tak samo nie u siebie, jak gdziekolwiek indziej na świecie. :(

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie