Kempa powiedziała, że niektórzy komisarze UE "mocno się zagalopowali" w kwestii dotyczącej krytyki tego, co się dzieje w Polsce. "W Polsce demokracja nie jest zagrożona, wypowiedzi są skrajnie nieobiektywne, by nie powiedzieć: krzywdzące. W tej sytuacji myślę, że propozycja pani premier Beaty Szydło, idąca w kierunku obrony dobrego imienia Rzeczpospolitej, a także naszej suwerenności, wskazuje na to, że dobrze byłoby, żeby razem z opozycją nad pewnymi kwestiami się pochylić - sprawami zagranicznymi generalnie" - podkreśliła Kempa.

Zaznaczyła też, że "lęki podprogowe" Polaków uprawniają na do tego, abyśmy "poprosili urzędników, w szczególności polityków niemieckich, żeby ważyli słowa i zauważyli, że we własnym kraju mają sporo problemów związanych z bezpieczeństwem kobiet". Zdaniem szefowej kancelarii premiera, Niemcy chcą zresztą w ten sposób "odwrócić uwagę od problemów we własnym kraju, a mają sporo i to jeszcze w dodatku na własne życzenie".