Podkreślił, że uwolnienie 5 polskich marynarzy, porwanych przez piratów u wybrzeży Nigerii, było wielowątkową i skomplikowaną operacją. Rozmowy prowadziły na miejscu zarówno nigeryjskie władze, jak i przedstawiciele armatora. Wsparcia udzielali polscy dyplomaci.

Szef MSZ Witold Waszczykowski nie potwierdził jednak czy piratom zapłacono okup. "Rzeczywiście o tych sprawach się nie mówi, dlatego że życie ludzi jest bezcenne i robi się wszystko, aby to życie uratować. Tym razem się udało" - powiedział minister spraw zagranicznych.

Witold Waszczykowski dodał, że władze nigeryjskie od początku przekonywały, że charakter porwania świadczy o tym, iż może chodzić o uprowadzenie w celu wymuszenia okupu.  Drobnicowiec "Szafir" został zaatakowany przez nigeryjskich piratów pod koniec listopada. Uprowadzono 5 marynarzy. 11 pozostałych członków załogi dopłynęło do portu docelowego Onee w Nigerii. Ta cała jedenastka wróciła już do Polski.

27 listopada piraci porwali pięciu członków załogi: kapitana, trzech oficerów i marynarza. Do jednostki podpłynęły dwie łodzie z uzbrojonymi Nigeryjczykami. Doszło do ostrzelania statku, rabunku i porwania. Jedenastu pozostałym marynarzom udało się schronić w maszynowni. Bezpiecznie dotarli oni do portu docelowego Onee, a następnie wrócili do Polski.

Przez jedenaście dni trwały działania mające na celu uwolnienie Polaków. Brały w nich udział rządowy międzyresortowy zespół kryzysowy, szczeciński armator Euroafrica, do którego należy statek oraz władze nigeryjskie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ujawnia szczegółów operacji.
"Szafir" płynął z belgijskiej Antwerpii do portu Onee w Nigerii.  Został zwodowany w 1992 i pływa obecnie pod cypryjską banderą.